Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haibun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haibun. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2022

Przemiany.

 “Faust:
 - Więc kimże w końcu jesteś?
 Mefistofeles:
 - Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro.”

                                                                 J. W. Goethe „Faust”


Śmierć nie jest końcem. Żeby nim była, musiałaby uśmiercić samą siebie, aby koniec stał się faktycznie definitywny, a to jest przecież niemożliwe. Musiałaby unicestwić wszystko, co napotka, a wówczas znalazłaby się w pustce, w której nie mogłaby już niczego ani nikogo dopaść. Przychodzi więc taki moment, kiedy Śmierć zaczyna być swoim przeciwieństwem. Staje się Wielką Rodzicielką. Zanim jednak do tego dojdzie, jeśli została rozpowszechniona, jeśli jej zasięg zwiększył się za sprawą intencjonalnego zła, wówczas, zgodnie z najstarszym, znanym (mam nadzieję) wszem wobec, prawem energii, wróci do tego, kto owo zło spowodował - bo już nie będzie miała gdzie się podziać. Straci pole manewru. Ponownie zatem nawiedzi swojego nadawcę i to ze zwielokrotnioną siłą nabytą w trakcie swojej wędrówki; wzmocnioną również dlatego, iż w finalnym akcie to, co ma ulec przemianie, osiąga swój szczyt. Podobnie z ciemnością - zawsze w końcu zaczyna wchłaniać samą siebie. I świecić.  


Świt
Głęboko pod ziemią diabeł
Gryzie własny ogon


Wszystko zatacza koło, ulegając zarazem transformacji. Wszystko dąży do swojego przeciwieństwa, które je uzupełnia. Nawet, a zwłaszcza to, co wydaje się ostateczne. Bowiem właśnie to najbardziej pragnie ponownie stać się całością, a w inny sposób tego nie osiągnie.

środa, 9 marca 2022

Twardość.

 
Czasami rzeczywistość robi się naprawdę twarda; zbyt twarda, żeby przeniknąć ją za pomocą tzw. środków artystycznego wyrazu - czy to poprzez pisanie, malowanie, fotografowanie... Zaczyna dziać się tak, jakby po długim czasie kumulacji, lęki ludzi z całego świata, obawy, przeczucia, wybuchły z wielką siłą; jakby urzeczywistniał się jeden z najgorszych zbiorowych snów. Ale jeśli nawet się nie da, jeśli nie da się przeniknąć owej twardości, i tak trzeba to robić. Przenikać ściany, a potem przenikać gruzy; dać się prowadzić swojemu wewnętrznemu głosowi i wypuszczać go nawet jeśli miałby się rozlec w pustce. Bo to właśnie on ją wypełni, kiedy rzeczywistość, jaką znało się do tej pory, zostanie zmieciona z powierzchni ziemi.


Wpatrzone w ulicę
Puste okna...
Czas terroru



30 marca 2016 r.

wtorek, 23 lipca 2019

Głębia.


Co kryje się w tym stawie, który przyoblec chce się w haiku?
A może to jednak moje własne chcenie? Mimo iż tak silnie czuję, że to nadpływa z zewnątrz? Może to właśnie ja? Ja, która nie mam granic i rozprzestrzeniam się w nieskończoność, poza nieistniejącym czasem.


Cichy zmierzch
W głębi stawu
Coś się poruszyło


piątek, 15 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i notatek strumieniowych z 2014 r.


I po świętach...
W osiedlowych śmietnikach
Gromadzą się
Nagie szkielety
Choinek


***


Kosmos
W poczekalni
Na izbie przyjęć
Mijają
Lata świetlne


***


African drum -
My heart starts to beat
With its rhythm


48th Caribbean Kigo Kukai; theme - music competition. Moje haiku zostało opatrzone komentarzem: "Conjures image of ancestral beats and origins of the instrument".


***


Babie lato
Snuje się
Kolejny dzień


***


Długa noc -
Kolejny puzzel
Na swoim miejscu


***


Foggy evening -
The old boat
Sinks in the silence


1 kwietnia 2014 r. za powyższe haiku otrzymałam wyróżnienie podczas trzeciej edycji konkursu Sharpening the Green Pencil.
16 października 2016 r. mój utwór, wraz z tłumaczeniem na język chiński, został opublikowany w ramach projektu Butterfly Dream poety Chen-ou Liu.
Powyższy wiersz trafił także na łamy The Haiku Foundation, World of Haiku: Poets of Poland.



***


Niebo bez gwiazd -
Tęsknota za życiem,
Którego nie było


***


Rhetorical question.

Her smile - 
so innocent
and seductive at the same time.
Something you can reach, as well,
if you go
to hell
and come back
in one piece.

So...
Do you really still want it?


***


radio nocą
przemawia językiem
zbiorowej duszy
opuszczeni nagle
przez obowiązki codziennego dnia
pozostawieni ze sobą twarzą w twarz
bezsenni
gdyż sen przebudzonych
już nie nawiedza
co chwilę
łączą się ze stacją
upewniając się wzajemnie
o swoim istnieniu
witaj Krzysztofie Zdzisławie Mario Magdaleno
Piotrze Andrzeju Renato
cieszymy się że jesteś z nami
jestem
więc jesteśmy razem

po czym z powrotem
wycofują się w ciszę
z delikatnością i taktem
charakterystycznym dla tych
którzy potrafią stąpać po kruchym lodzie


***


waiting room becomes our whole world


raining my watch still says the same hour


hesitation another train leaves without me


between one incarnation and another the little butterfly


Moje powyższe jednowersowe haiku zostały opublikowane na łamach Brass bell: a haiku journal.


***


XIV Wielki Arkan - Umiarkowanie.

jedno przemienia się w drugie
drugie w trzecie wciąż
i na zawsze mając w sobie
źródło
istniejące lecz rozpoznawalne tylko
dla wtajemniczonych
trzecie znienacka staje się czwartym
czwarte kolejnym
z którego znów poniekąd samo
wyłania się następne
i nagle już wiem że tak będzie trwało
dopóki się nie wyczerpie
przynajmniej na tym etapie
nie jestem bowiem w stanie
tego przerwać
zupełnie
jakbym śniła na jawie
i może nawet tak jest
przemiany więc trwają
zmarli ożywiają
żywi odchodzą
kształty zatrzymują się w sobie
na coraz krócej
jakby nie wytrzymywały
odśrodkowego ciśnienia
nie mogę nic na to poradzić
obserwuję będąc jednocześnie
wewnątrz
wiedząc że przemienia się
po to żeby się wykrystalizować
uwolnić się z moich oczekiwań
oraz przyzwyczajeń
pozbawiona ich jestem gotowa
na wszystko
i na nic
przerażona
i jednocześnie silna nieznaną wcześniej siłą
w ciemnościach
w wewnętrznym widzeniu
gdyż zewnętrzne oko jest tu
całkowicie bezradne
dostrzegam zarys błoniastych skrzydeł
i twarz obciągniętą skórą suchą jak pergamin
na którym zostały spisane dzieje świata


***


New Moon
I hide myself in
My own shadow


Publikacja na łamach Brass bell; a haiku journal.

***


Otwarta brama -
Aż po horyzont
Płonące znicze


***


Podczas kiedy oni
Milczą
Ich awatary
Prowadzą ożywioną dyskusję -
Coraz głębsza noc


***


Porywisty wiatr...
W piruetach liście
Zielonej herbaty


***


Stara kamienica -
W każdym oknie
Zapada noc


Mój powyższy utwór trafił do Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.

***


Sitting motionless
And looking at one point... 
The doll


3 grudnia 2014 r. mój wiersz został opublikowany na łamach "The Mainichi Daily News".
7 kwietnia 2015 r.,w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2014 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "There is a haikuic punch in the last word, which is like a living thing".



***


Przedświąteczny czas -
Co i raz
Dźwięk minutnika


czwartek, 14 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów, wierszy i refleksji z 2013 r.


Silent echo of
So many different words...
The wishing well


Wyróżnienie - The 16th Mainichi Haiku Contest 2012.


***


Wieczorny spacer -
Pod naszymi nogami
Chrzęszczą kałuże


***


Osiedle.

Biały puch przykrył wszystko wokół. Osiedle, zwykle wypełnione najróżniejszymi dźwiękami - gwarem, śmiechem, nawoływaniami, okrzykami, muzyką, i zapachami, najczęściej w sobotnie i niedzielne popołudnia, domowych obiadów, kiedy to dźwięki zdawały się nieco przycichać, gdyż większość mieszkańców udawała się wówczas do domów, teraz umilkło zupełnie, jakby na coś czekało. Bloki, przypominające betonowe plastry miodu przysypane śniegiem, trwały niewzruszenie. W dzień, w małych komórkach stanowiących okna poszczególnych mieszkań, nie było widać najmniejszego nawet ruchu; dopiero wieczorem, a właściwie już w środku dnia, bo ściemniało się bardzo wcześnie, komórki rozjaśniały się wewnętrznym światłem, świadczącym o tym, że jednak jest w nich życie, niezłomnie trwa nadal. Było to o tyleż zdumiewające, wzruszające, co zwyczajne. Co też mogli robić ci ludzie, ukryci, każdy w swoim świecie, trwający na posterunkach, czekający aż dnia znów zacznie przybywać?


Z wielu kierunków naraz
Z najskrytszych zakamarków
Sączy się zbiorowy sen


***


Co chwila
Wpadamy sobie w objęcia -
Ślizgawica


***


Szczyt
W oddali widać już
Kolejny


Powyższy utwór trafił do Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.


***


Meditation -
I am calming
The storm

Medytacja -
Uciszam
Burzę


The deceased
Are celebrating New Year...
The old photo

Zmarli
Świętują Nowy Rok...
Stara fotografia


Moje wiersze wraz z tłumaczeniami na język rumuński zostały opublikowane na łamach antologii Sharpening the Green Pencil 2013, The Book of the Contest.


***


Zaglądam w lustro
Sprawdzam
Czy jestem


***


Dotykam...
Zostawiam odciski palców
Na szybie


***


Rainy Sunday...
Stronger and stronger the smell
Of baking apple pie


27 czerwca 2013 r. publikacja na łamach The Mainichi Daily News.
21 kwietnia 2014 r.,w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2013 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "Two words exquisitely combined: "rainy" and "smell." As the rain continues, the smell will be enhanced".



***


Upalne popołudnie -
Coraz więcej ludzi
W kościele


***


Przebudzenie boli.
Rozdzierasz zasłonę. To, co dotąd jawiło się nie tylko jako prawda, ale przede wszystkim jako jedynie obowiązująca rzeczywistość, okazuje się być czymś zupełnie innym. To musi boleć.
Nie bez kozery Morfeusz w "Matrixie" na pytanie Neo: "Dlaczego mnie bolą oczy?" odpowiada: "Bo nigdy przedtem ich nie używałeś". Boli na każdym poziomie i w każdym sensie.
Potem jest tylko lepiej. Potem jesteś nie do zatrzymania.


***


Każdy opis rzeczywistości jest już jej interpretacją.


***


Obrotowe drzwi -
Na chwilę
Krzyżują się nasze losy


***


Tyle lat snucia
I wyplatania,
Aż w końcu...
W zakurzonej sieci
Martwy pająk


***


Zmiana czasu -
Niby nie ma mgły,
A jakby była


***


jesiennie

pada deszcz
kolejna kawa
pada wciąż
zielona herbata
czarna kawa
ale nadal pada
mży cicho i gęsto
jakby na koniec świata
kolejna kawa
i wciąż nic
gęsta cisza nadal
a w niej pada
i herbata wyparowuje
a tam ciągle pada
filiżankę pustą
na szklany stół odstawia
- tylko kto? -
pada nadal


***


Our first meeting -
Storms which brought us together
Suddenly died down


***


zderzenia światów

co ja mam zrobić
zapytała snu
tuż przed snem
licząc na odpowiedź
bardziej precyzyjną
niż światło lasera
wymierzone w ten właśnie punkt
o który chodzi
a który miałby się rozprzestrzenić
w jej nowe życie
a przynajmniej
w jego nowy rozdział

wszystko zależy od twojego nastawienia
na dnie nienazwanej ciemnej czeluści
odpowiedział głos jak zwykle
nie należący do nikogo
lecz o dziwo tym razem
wydawał się przejęty
usłyszała bowiem w nim żal
a nawet stłumioną pretensję

no bo faktycznie -
jak można nie wiedzieć czegoś tak oczywistego

nie takiej odpowiedzi oczekiwałam
mruknęła ze złością pod nosem
wstając rano z łóżka
i buńczucznie wsuwając nogi w kapcie

sąsiad mieszkający dwa bloki dalej
wybuchnął śmiechem


środa, 13 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów, wierszy i notatek strumieniowych z 2012 r.


Szykując się
Na nasze spotkanie... -
W powietrzu unosi się
Różany zapach
Balsamu do ciała


Wieczorna medytacja -
Płomień świecy
Uspokaja się


1 stycznia 2012 r. publikacja na łamach miesięcznika Libertas.


***


W zapadających ciemnościach
Cichną wszelkie odgłosy -
Podnosi się kurtyna


***


Rześki poranek,
tak wczesny, że
wszystko w nim było
dopiero przeczuciem.
Trawa, mokra od rosy,
wciąż jeszcze zanurzona w półśnie.
Śpiew ptaków ze wszystkich stron
nawołujących nowy dzień.
Błękit, czysty,
po sam horyzont.
To wszystko spowiło mnie
od razu,
już na progu domu.
Było w tym szczęście,
doskonałe.
Rozpoznałam je
po latach.


***

 

Twilight
Our shadows
Become one


***


Czas pomiędzy -
Na pętli
Puste autobusy


***


Historia życiem napisana -
Między liniami papilarnymi
Haiku



Słowo -
Kamień od którego
Rozchodzą się kręgi


1 lutego 2012 r. publikacja na łamach miesięcznika Libertas.


***


Z rytmem rzeki -
Na ramionach wioślarza
Wije się wąż


***


Full Moon -
My shadow becomes
Larger than me



Autumn evening -
Between my diary pages
Flames



Carousel -
It's still spinning
Without me



It's getting dark
When I coming back home...
I am recalling
My way
Step by step


Moje utwory opublikowane na łamach Haiku Pix Review No. 4/2011


***


Rozpędzone miasto -
Z podziemnego przejścia
Dźwięk akordeonu



Raz szybciej, raz wolniej.
Na piechotę, rowerami,
samochodami, paralotniami,
samolotami, statkami, łodziami...
Jak komu wygodniej.
Jak komu dano.
Jak od wieków
rzeka zdąża do Morza.


1 marca 2012 r. publikacja na łamach miesięcznika Libertas.


***


Cała drżąca
Od niewidzialnych dotknięć -
Tafla jeziora nocą


***


infinity
my thoughts are running
they are passing through
everything from the past
and from the future
the present moment is elusive
everything begins and ends
at the same time
begins and ends
begins and ends...
and suddenly there is
emptiness
(hard to even tell that "there is"...)
like blessing
without name
without borders
I just let it be
it's like dancing on the edge
what can be more
alive
than this
than emptiness
without beginning and end


***


Piszę -
Zacieram granicę
Między jawą i snem


***


Głód -
W kilku książkach naraz
Zakładki


***


Nocny ekspres -
Rozmawiamy o wszystkich
Zaległych sprawach


***


czas pełni księżyca
 
zaglądam do kuchni
ale kubek mam już w dłoni

przez chwilę stoję
na środku przedpokoju
między wejściem i wyjściem

otwieram książkę
i zaraz zamykam
bo już pierwsze przeczytane zdanie
jest tym właściwym

wybieram numer
i momentalnie
się rozłączam
bo odpowiedź przychodzi
wcześniej niż głos
który miał się rozlec

otwieram szafę
a tam w ubraniach wiszą
zaklęte historie
migawkowe i te wiekopomne

jestem wszędzie i nigdzie

na tle dalekiego świetlistego kręgu
powoli przepływa chmura


***


Coraz bardziej
Oddaleni od siebie...
Wielki Wybuch wciąż trwa


***


The wishing well -
Just a few words
In all languages


Moje powyższe haiku zdobyło wyróżnienie podczas II edycji Polskiego Międzynarodowego Konkursu Haiku.


niedziela, 10 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów, wierszy i notatek strumieniowych z 2011 r.


Pomiędzy domysłem i pewnością -
Zimowy ogród


Jeden z kilku moich utworów, który trafił na łamy Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz. 



***


Głęboka zima
Wchłania mnie
Nowa powieść


***


Zimowa zaduma -
W białej pustce
Pulsuje kursor


***


Ona.

Była niezawodna. Spokojna, silna i piękna. Miała regularne rysy twarzy i lekko skośne, jasnoniebieskie oczy. Emanowała czymś, co z jednej strony wydawało się niedosiężne, a z drugiej - upragnione. Kiedy podczas różnych uroczystości rodzinnych gwar rozmów stopniowo narastał, kiedy pieniste fale wznosiły się do zenitu, żeby potem opaść z wielkim hukiem, kiedy najostrzejsze nawet dysputy, nie wiadomo jak i dlaczego, znienacka rozbrzmiewały wybuchami uwalniającego śmiechu - ona pozostawała nieporuszona. Zawsze w tym swoim ciemnym turbanie, dającym wrażenie gładko zaczesanych do tyłu włosów, okalających jej twarz. Zawsze z odsłoniętymi ramionami o regularnych, lekko zaokrąglonych liniach, doskonałych, jak ona sama, lecz doskonałych bez narzucania się; najnaturalniejszych w świecie. Budziła tęsknotę za czymś dalekim, lecz kiedyś na pewno istniejącym... Za doskonałymi czasami, kiedy wszystko działo się po raz pierwszy i było tym, czym jest i niczym więcej. Za czasami, w których każdy detal był zaczątkiem pięknej i spójnej, nie znającej przeszkód historii, nie zatrzymującej się na niczym, lecz jednocześnie w pełni wyzyskującej każdą napotkaną chwilę. Czy takie czasy naprawdę istniały, czy też rozgrywały się tylko w pragnieniach?...Im bardziej bowiem rzeczywistość się od nich różniła, tym większej nabierały intensywności, ale i tym bardziej się oddalały... Ona znała odpowiedzi na takie pytania. Wiecznie zamyślona, nigdy się nie uśmiechała... Emanowała za to spokojem, spokojem Ducha, który przewędrował wiele krain i niejedno widział; ducha, który w każdym początku momentalnie dostrzegał to, co było w nim immanentnie zawarte - koniec. Kiedy teraz o tym myślę, widzę, że snuł się on między nami od dawna, widzę, jak bardzo był nieubłagany, jak bezlitośnie, z bezwzględną konsekwencją zbliżał się krok po kroku i zataczał coraz ciaśniejszy krąg; krąg, w którym z upływem czasu, było nas coraz mniej. Szczególnie widać to było podczas kolejnych uroczystości, z okazji corocznych świąt... Ona jednak była obecna za każdym razem i to dawało mi siłę, dzięki której uczyłam się godzić z Nieuchronnym. Bo w końcu, któregoś dnia, zupełnie niewiarygodnego, ale i niczym nie różniącego się od innych dni, fale przestały się burzyć, wznosić się i opadać, rzeczy przestały przemieniać się jedne w drugie; stół wokół którego zwykle się zbieraliśmy, teraz otoczyła cisza. Mogłoby się wydawać, że nigdy nas nie było, a to, co brałam za wspomnienia jest tylko echem z innego wymiaru, który z jednej strony stawał się coraz bardziej obcy i niedostępny, a z drugiej był Bramą prowadzącą zupełnie gdzieś indziej, gdzie niezwykle łatwo byłoby wejść, ale skąd, czułam to podskórnie, nie byłoby powrotu. W miarę zaś jak to przejście się otwierało, zaczynał być odczuwalny dziwny, przenikliwy chłód, który pomału paraliżował wszystkie ruchy, myśli, pragnienia... Nie mogłam jej tam zostawić.


Na ścianie
Po zdjętym obrazie
Prostokąt światła


Publikacja na łamach miesięcznika Libertas. Oprócz powyższego haibunu, ukazało się tam również kilka innych moich utworów. 

 

***


Zapada zmierzch -
W ogrodach zwijają się
Parasole


***


Non omnis moriar -
Od strony cmentarza
Zapach bzu


Ten wiersz, wraz z kilkoma innymi moimi utworami, trafił na łamy portalu poetyckiego Polskie poezje końca XX i początku XXI wieku poety haiku Jerzego Jakuba Wieczorka.


***


Kolejna podróż -
Zabieram
Coraz mniej bagażu


***


Ledwo nas sobie przedstawiono,
Ledwo pierwsze spojrzenia,
Półsłówka, półuśmiechy...
Ledwo zdążyłam zapytać:
- "Chcesz jabłko?"


***


Dom spokojnej starości -
W pokojach co chwilę
Ktoś inny


***


Tam, dokąd się wybieram
Nie ma jeszcze ustalonych kursów -
Mocno zawiązuję buty


***


What a rainbow!
I click on
"Like" button


12 lipca 2011 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".


***


Piszę
Łupina kolejnego kasztana
Otwiera się


Powyższy utwór, oraz czternaście innych moich wierszy, został opublikowany na łamach antologii Haiku; wybór, wydawnictwo Kontekst, Poznań 2011


***





Otulenie -
W całym domu zapach
Skoszonej trawy


***


Wycinka drzew -
Poprzez uderzenia siekier
Wycie psów


Publikacja na łamach miesięcznika Libertas.
Powyższy utwór trafił również do Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.



***


Krajobraz
Po huraganie -
Ponad powierzchnią wody
Schody
Prowadzące donikąd


***


The old factory -
Through every window
Branches


13 października 2011 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach "The Mainichi Daily News".


***


XII Wielki Arkan - Wisielec, czyli proces samopoznawczy. 

cały jestem do środka więc to jest trochę tak
jakby mnie nie było to co na zewnątrz jest
tylko formą mniej lub bardziej zobowiązującą ale już
nie mnie
nie jestem więc w stanie wziąć
odpowiedzialności za to jak
ją przyjmiesz i czym ona okaże się dla ciebie jedno
jest jednak pewne
nie wolno ci zajrzeć do środka
za to co jest w środku również nie odpowiadam ale będę
tego bronił czym by nie było bo właśnie to
stanowi moją istotę nawet
jeśli w tej chwili nie wiem dokładnie
co to oznacza
wszystko nagle nie wiem kiedy przetasowało się tak że
przestałem to rozpoznawać
wiedziałem tylko
że nic od teraz
nie będzie już takie samo jak przedtem ale nie mogę nic
więcej o tym powiedzieć bo to się właśnie teraz
kształtuje kształtuje się
we mnie i przez mnie zupełnie
jakbym był odbiornikiem i nadajnikiem równocześnie bez
żadnego wpływu własnego
wiem
pomyślisz że się usprawiedliwiam ale na to też nie mam wpływu
być może nawet chciałbym żeby chociaż trochę mnie to
poruszyło ale tak się nie dzieje wszystko
tylko przepływa przez mnie przepływa w sposób spokojny
i jednocześnie zdecydowany dając mi tym samym
do zrozumienia iż nawet mój najlżejszy ruch
byłby dla mnie zagrożeniem
więc jedyne
co mogę
to pozwolić na przepływ
jestem tym na którego najczęściej nadeptujesz w tramwaju w autobusie
jestem tym z nieobecnym wzrokiem
jestem tym który milknie w połowie zdania i zapomina ciągu
dalszego zapomina siebie
jestem tym który wzbudza w tobie uśmiech pobłażania i politowania
równocześnie
i niech tak będzie bo to oznacza że jestem
bezpieczny że nawet
nie przekroczyłeś mojego progu więc wszystko jest dokładnie
tak jak powinno być
gdyż
nie rozpoznając samego siebie
wymagam szczególnej ochrony wiem zatem tylko tyle że się
kształtuję wydobywam
nie pamiętam już z czego pewnie mógłbym sobie przypomnieć ale
dotknięcia pamięci bolą
nie wiem też do czego brnę poprzez nienazwane mgły w których znikam sam
przed sobą
nic nie wiem ale ufam
ta ufność której źródła też nie znam pozwala mi trwać
między przejawem totalnej mocy której ryk wciąż jeszcze
rozbrzmiewa we mnie dalekim echem i dzięki której
przekroczyłem samego siebie a śmiercią
która kiedyś zniszczy otulający mnie kokon żebym
mógł wreszcie narodzić się na nowo
kiedy to będzie?
nie wiem ale na pewno we właściwym czasie
cały jestem
do środka
jeśli mnie kiedyś kochałeś jeśli
za mną tęsknisz
zaczekaj
nie próbuj się do mnie dostać narodzę się
poprzez śmierć
i może być ci trudno
mnie rozpoznać
a to oznacza że znajdziemy się
w takiej samej sytuacji
je też będę
uczył się siebie na nowo nie wiem
ile nazw będę pamiętał ile ocaleje
z tego co znałem kiedyś
ale wiem nie nie wiem
czuję
że jeśli byliśmy prawdziwi na pewno odnajdziemy się
na nowo
jeśli nie to będzie tak
jakby nas nigdy nie było
jedno i drugie okaże się
zbawcze
nawet nie zaboli
otworzy tylko przestrzeń
na oddech
dla mnie pierwszy od
niepamiętnego czasu
ale teraz już dość
choć nie jeszcze jedno będą
mówić ci o mnie różne rzeczy
a ja nie zdołam na to w żaden sposób
zareagować pamiętaj zatem tylko o jednym
nawet judasz był częścią boskiego planu
a to też w dodatku jest tylko jedno z moich
imion które tak jak wszystkie pozostałe nim
się obejrzysz zdąży przemienić
się w inne bo żadne imię nie jest dość
wystarczające jako że należy
do dziedziny wielkiej zniewalającej formy
od której uciekłem
do środka
bo nie było przecież
innej możliwości


***


Opadły liście
I nagle wokół tak wiele
Domów


***


Telefon w środku nocy -
Rozmawiam z samą sobą
Sprzed lat


Publikacja na łamach miesięcznika Libertas.


piątek, 8 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i wierszy z 2010 r.


Nowy Rok –
Ze śnieżnej zaspy
Antena


***


Puste pola
Aż po horyzont
Śnieżna cisza


***


The old love letter
So many grammar mistakes
And tracks of tears


20 stycznia 2010 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".

***


Mroźna zawierucha
W parku wieje
Pustką


***


Głęboka cisza
Pod warstwą lodu
Przemknęła ryba


***


Niewypowiedziane albo uwalniająca siła pisania.

Gdybym pragnęła
jeszcze bardziej,
szyby w okolicznych domach
zadrżałyby,
a potem zamieniłyby się
w gwiezdny pył.

Gdybym pragnęła
jeszcze bardziej,
nagle onieśmielona Etna
nie odezwałaby się już
nigdy więcej.

Gdybym pragnęła
jeszcze bardziej,
wodospady zastygłyby w połowie
a świeżo postawione tamy - pękły.

Ale spełniło się tuż przed.
Zakołysało się na krawędzi.
W nagłówkach gazet,
czarno – na białym
„świat wstrzymał oddech.”

U moich stóp znikąd
wylądowało krucze pióro.

Spisując nim powyższe
uwolniłam moc
niewypowiedzianych pragnień.


***


Śnieży…
Przeskakuję
Z kanału na kanał


***


I na cóż gwiazdom
Ich chełpliwa niepoliczalność?
Wczoraj
Swoim krzykiem
Strąciłam jedną z nich


***


Mroźna noc –
Cichą doliną spłynęła
Kropla potu


***


Królowa Śniegu –
W jego ramionach
Nagle taka drżąca


***


Radość tworzenia.

To
czymkolwiek by na daną chwilę
było lub nie było
napisało się,
choć równie dobrze mogło
utkać się w gobelinie,
namalować się w obrazie,
uchwycić się w fotografii.
Dowolność środków niewyczerpana
i odsyłająca tego, kto akurat
trzymał w ręku długopis lub aparat
na margines wydarzeń.
A więc tym razem akurat napisało się.
Wychynęło
z najgłębszej, podświadomej pamięci
zupełnie nieznanych prapraprzodków
i zażądało dla siebie wyrazu,
omijając bez najmniejszego wzruszenia fakt, że
ten, przez którego postanowiło zaistnieć
bierze właśnie prysznic,
jest na randce,
robi jajecznicę i wolałby jej nie przypalić,
śpi snem sprawiedliwego,
kocha się z kimś o kim śnił podczas
bezsennych nocy.

Cóż to wszystko znaczy wobec
tętniących skroni,
ucisku w gardle,
skamieniałego splotu słonecznego,
nie mających zamiaru ustąpić dopóty,
dopóki wciąż nie przejawione
nie znajdzie dla siebie
upragnionego wyrazu,
idealnie trafiającego w sedno,
czymkolwiek by ono na daną chwilę nie było.
Te i inne objawy
tak dobitnie zaświadczające o człowieczeństwie
muszą zostać teraz przekroczone,
chociaż nikt tutaj nikomu
nie obiecuje nic w zamian.

No, może poza chwilą ulgi,
ale ta nie jest przecież wcale nagrodą
lecz raczej kropką nad „i”
w dziele, które nie ma końca
lub które raczej przetrwa tyle,
ile przetrwa ludzkość;
w dziele w którym wszystkie nazwiska
odbiją się jednakowym echem.


***


Ostatni śnieg topnieje –
Cynamonowy herbatnik
Unosi się
Na powierzchni kawy
Przez chwilę


***


Kiedy skończyłam
Porządkować swoje myśli,
Taras zawieszony był praniem,
A w całym domu pachniało
Pastą do podłogi i ciastem


***


Thaw –
The village dwellers
Gaze at the river



27.04.2010 r. mój powyższy utwór został opublikowany na łamach "The Mainichi Daily News".

***


Czekając na gości…
Na cukrowej róży
Przysiadł motyl 


***


Preludium narasta -
Burza w ciemnościach
Wzbiera szumem liści


***


Zdjęcie oglądane
W dzisiejszym śnie…
Po odwróceniu, zamiast spodziewanej
Daty i nazwy miejscowości,
Zupełnie nieznany krajobraz


***


Róża w pączku -
Piękność, która jeszcze
O sobie nie wie


***


Leśna osada -
Na przydomowych ławeczkach
Jogini


***


Nieplanowana podróż -
Pocałunek prowokuje
Pocałunek


***


Świt -
Znana dotąd droga
Rozwidla się


***


The storm begins -
Suddenly we start
To scream at each other


17 września 2010 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach "The Mainichi Daily News".


***


Nocna mżawka -
Światła wielkiego miasta
Drżą w kałużach


***


Międzysłowia

Między jednym zdaniem
pozornie niedbałym
i drugim
nieświadomym własnego znaczenia
wymknęły się
słowa prawdy;
rozsypały się
niczym diamenty,
rozpękły
od niepojętej, odśrodkowej siły,
której imienia
próżno szukać w słownikach.

Nagle tak lekkie.
Uwolnione raz na zawsze.
Przemieniające każdy
napotkany po drodze atom.


***


Nocne ognisko -
Wpatrzeni w płomienie
Wyruszamy w różnych kierunkach


***


Nieodgadniony horyzont...
Mgła
Szumi morzem


***


Szymborska -
W lekkich wersach
Granaty do rozrywania schematów
I czarny humor
Na otarcie łez


***


Uliczny mim -
Coraz liczniejsi przechodnie
Solidarnie nieruchomieją
W niewypowiedzianie
Słusznej sprawie


***


Milczące spotkanie.

Przyciągnęła moją uwagę tym, że wprost emanowała niewymuszonym spokojem i wewnętrzną harmonią. Mogła mieć pewnie pięćdziesiąt parę lat, była schludnie, prosto i elegancko ubrana; dopasowane kolory w odcieniach beżu, proste, krótkie ciemnoblond włosy...Niczego od nikogo nie wymagająca, ale jednak silnie obecna. Zupełnie tak, jakby mówiła całą sobą - "Długo szłam do punktu, w którym jestem teraz. Musiałam pokonać piekło i niebo, walczyłam; czasami wydawało mi się, że ta walka nigdy się nie skończy, walczyłam ze wszystkimi i o wszystko, o siebie. Nawet sen mnie z tego nie uwalniał, bo często ukazywało mi się we śnie to, co przeżywałam na jawie, tyle, że pozbawione wszelkich iluzorycznych przesłon... Aż w końcu, któregoś dnia, gdy poczułam się już tym wszystkim bardzo zmęczona, nagle zrozumiałam, że piekło i niebo są we mnie i tylko ja mogę je pokonać, odebrać im moc, aby one dłużej nie rządziły mną. Wtedy też przestałam mieć wrażenie, że życie miota mną to tu - to tam. Odnalazłam spokój, jakiego nigdy wcześniej nie znałam".
Tak naprawdę nie wiem, czy to była jej nieopowiedziana na głos historia, czy też na jej widok to we mnie obudziło się coś, co już od jakiegoś czasu szukało swojego kształtu i na różne sposoby próbowało do mnie przemówić. Ale to przecież nie ma większego znaczenia.


W zatłoczonym, brudnym autobusie
Kobieta z bukietem
Czerwono - złotych liści


***


Coraz bardziej jesiennieje...
Kubek gorącej czekolady
W obu dłoniach


***


Właśnie teraz
Ktoś gdzieś się rodzi,
Ktoś gdzieś umiera -
Między jawą i snem
Wzdrygnięcie


***


Cmentarna ścieżka -
Dziewczynka wpatruje się
W lecący samolot


***


Niedopowiedzenia...
W Księżycowym świetle pływają
Jamochłony


***


Zamykam oczy
Jego dotyk przenosi mnie
Daleko stąd


***


Coraz krótsze dni -
W sklepie z oświetleniem
Tłum


***


Nienasycenie -
Przez całą noc
Czytam


***


Szept w ciemnościach...
Z odległych galaktyk
Nawoływanie do powrotu


***


Środek nocy -
Wciąż czuję na sobie
Wzrok nieznajomego,
Którego spotkałam
We śnie


wtorek, 5 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i wierszy z 2009 r.


Chwila wytchnienia
Na pustym polu
Stos kamieni


***


Opuszczony dom
Na adapterze wciąż
Kręci się płyta


***


Już po balu –
Porzucone na podłodze
Maski królów i błaznów


***


Saguaro
 

  O saguaro, pięknym, olbrzymim kaktusie rosnącym na pustyni tak pisze Clarissa Pinkola Estés w „Biegnącej z wilkami” – „Saguaro można podziurawić kulami, pokroić, przewrócić, podeptać, a mimo to nie traci żywotności, wciąż przechowuje życiodajną wodę, wciąż rośnie dziko i regeneruje się z czasem”. 
  C.P. Estés wspomina o saguaro porównując do niego kobietę, która jeśli nawet, wskutek różnych okoliczności, straci grunt pod nogami, jeśli nawet wciągnie ją wir życia i niechcianych obowiązków, nigdy nie powinna zapominać o sobie, nigdy nie powinna zapominać, kim jest tam… - wewnątrz, w głębi siebie. W każdym wieku i bez względu na to, co pomyśli otoczenie, nigdy nie powinna wyrzekać się tego, co dla niej jest najważniejsze, a co stanowi o jej jestestwie. Musi pamiętać o tym, że zawsze może do siebie powrócić; niezależnie od tego jak długą drogę przebyła, poszukując na zewnątrz tego, co zawsze było w niej samej.


W pustynnym saguaro
Drzemie
Moc zmartwychwstania


***


Carmina Burana Carla Orffa...
Las wyłowiony z ciemności
Światłami reflektorów
Nagle rozbrzmiał
Tajemnym wielogłosem 


***


Kiedy rozmyślam o tobie
Nagle z radia
Dobiegają do mnie słowa
Nieznanej wcześniej piosenki:
„I’ll be your shelter”…


***


Jego pierwszy spacer…
Szczeniak obszczekuje
Bałwana


***


Lotem motyla…
 

Wciąż uśmiechasz się
Tak, jakbyś wiedział
Więcej niż inni

Ale ten uśmiech nie jest już
Przeznaczony dla mnie
A tajemnica, jeśli zostanie odkryta,
To z pewnością już nie przede mną

Twój wzrok wciąż tak samo
Zdaje się przenikać ściany
I sprawia, że kobiety
Nie potrafią ci odmówić
Mimo, że jak zwykle swoje życzenie
Zaznaczasz ledwie mimochodem

Ale ja już
Nie jestem jedną z nich

Wciąż spisujesz swoje mądre myśli
Ubrane w gładkie, stylizowane słowa
Spomiędzy, których przeziera twarz
Twojej nowej muzy

To, co mówisz, wciąż tak samo
Iskrzy się dowcipem
Pozornie niedbale wymierzonym
W uwiedzenie już nie mnie…

Tak sobie o tym wszystkim rozmyślam
Układając w wazonie słynne, czerwone róże,
Podarowane mi już nie przez ciebie

I wsłuchuję się w dookolną ciszę
Znienacka przypominającą mi o tym
Że kilka pięter wyżej
Oparci o niewielki, antyczny stolik
Od zarania dziejów
Przypisani do swoich ról
Anioł z Diabłem
Grają w szachy
W skupieniu nie większym niż trzeba
W okazywaniu emocji obydwaj
Mistrzowsko powściągliwi
Choć prawdą jest, że coraz
To jednemu to drugiemu
Wymyka się 
A to uśmieszek, a to ziewnięcie

I kiedy mam już ciężko westchnąć
Nad dolą i niedolą pionków,
Do mojego pokoju nagle
Wlatuje motyl
I zatoczywszy
Wokół moich metafizycznych rozmyślań
Kilka beztroskich kręgów
Wylatuje z powrotem
Jak gdyby nigdy nic

W niezrozumiałym dla siebie zdumieniu
Podchodzę do okna i widzę go
Jeszcze przez chwilę
Jak trzepocze kolorowymi skrzydełkami
Na tle nieskończonego nieba
Nieba bez początku i bez końca
Nieba niepodzielnego w sobie
I pozbawionego sprzeczności
Nieba, które jest


***


Podczas medytacji
Wyrosła przede mną góra
Łupinek po pistacjach


***


Nieznana rzeka –
Ktoś na drugim brzegu
Woła mnie po imieniu


***


Spacer we mgle –
Nagle przed nami
Wyrasta las


***


Przebudzenie –
Księżycowy promień
Musnął różę


***


Podróż w nieznane –
Odbijam się po wielokroć
W jego oczach


***


Poranny telefon –
Burzowe chmury
Rozstąpiły się


***


Poranne myśli –
Leniwe, morskie fale
Muskające brzeg


***


Ruiny zamku –
W dawnej sali balowej
Dywan z mleczy


***


Przebudzenie –
Wyciągam z pawlacza
Walizkę


***


Mountain climbing
With every step the silence
Is deeper and deeper


15 maja 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
24 maja 2016 r. publikacja w ramach projektu Butterfly Dream poety Chen-ou Liu, który również przetłumaczył mój utwór na język chiński.



***


Ten jego wzrok…
Nagle nabieram
Kocich ruchów


***


Stary sad
Gałęzie zrastają się
We wzajemnych uściskach


***


Piszę
Kolejna herbata
Wystygła


***


Wybiła północ…
Stare schody
Zapomniały skrzypnąć


***


Otwarta książka –
Między słowami mędrców
Przebiegła mrówka


***


Widok z okna –
Jakiś obcy statek zawija
Do portu z mojego snu


***


Omal nie wyznałam ci
Jak bardzo cię… -
Omal nie przerwałam
Naszej partii
Szachów


***


Nocny seans -
W blasku fajerwerków
Skąpane morze


***


Irysy
Wśród zielonych traw
Fioletowe płomienie


***


Pole kapusty -
Spod największego liścia
Gaworzenie


***


Powrót ze szczytu…
Jeszcze jeden
Pocałunek


***


Just a moment
Before...
Scent of rain



19 października 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
30 marca 2010 r., w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2009 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "That delicate scent just before rain falling ... she got it. "Haiku shows us what we knew all the time, but didn't know what we knew." -- R. H. Blyth"



***


Z tobą w górach –
Niebo
Na wyciągnięcie ręki


***


Zaśnieżona droga
Ślady wilczych łap
W odciskach butów