Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jasnowidzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jasnowidzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 kwietnia 2021

Lepiej nie

 
Jest tam;
taka drobna, krucha, niewinna,
że aż niemal przejrzysta
na fotografii w sepii,
na tle jakiegoś pokoju
pełnego sprzętów codziennego użytku;
za nią na przykład stoi stół
przy którym za kilka lat
dowie się, że jednym zdaniem
można drugiego człowieka
wysłać na dno piekła.
Ona będzie tą, która poleci,
mimo, że wciąż będzie siedziała na krześle
i sama przez jakiś czas nie będzie wiedziała o swoim locie.
Teraz jeszcze siedzi na dywanie przed stołem,
wokół niej zaś leżą w nieładzie
znieruchomiałe na zawsze klocki,
jakieś inne zabawki, może pluszaki.
A może jednak nic tam nie leży.
W każdym razie nie dla niej.
Bo ona patrzy prosto w obiektyw aparatu
tym swoim wszystkowidzącym wzrokiem,
i uśmiecha się
tak smutno, jakby już wtedy wiedziała o wszystkim.
O tym, co stanie się za kilka lat, także.
Rok po roku.
Miesiąc po miesiącu.
Tydzień po tygodniu.
Dzień po dniu.
Godzina po godzinie.
Zawsze z wyprzedzeniem.
Potem zacznie też patrzeć w tył
aż w końcu zrozumie, że to jest
jedno i to samo.
Lepiej nie oglądać tego zdjęcia.
Mogłoby łatwo zamienić się w rękach oglądacza
w pistolet,
a ten już sam przyłożyłby się do skroni.
Lepiej nie, naprawdę.  
Nikt bowiem, poza tą małą,
nie jest w stanie znieść owego smutku
wykraczającego poza czas i przestrzeń.

poniedziałek, 25 maja 2020

podgląd


zobaczyłam dziś nagle
na wewnętrznym ekranie
polityka z językiem
przybitym na samym jego końcu
gwoździem
do jakiejś twardej zapewne powierzchni
z językiem a właściwie jęzorem
gdyż wskutek silnego wyciągnięcia
z otworu gębowego
język ów mocno wydłużył się i napęczniał
pociągając nieco za sobą
głowę z wybałuszonymi oczami
mimo moich najlepszych starań
wizja nie chciała się rozwiać
bezradna wobec niej
jakoś tak bezwiednie
pomyślałam:
"unieruchomiło płaza"
na co widziany przeze mnie obraz niezwłocznie zareagował:
(tutaj również nic nie mogłam na to poradzić)
garnitur polityka zmięty i napięty wskutek
gwałtownych wyzwoleńczych ruchów i nerwowych szarpnięć
zaczął nasiąkać wilgocią
całkowicie zmieniając swój kształt i kolor
aż do momentu gdy wysokogatunkowy materiał
z wycyzelowanymi ściegami
stał się oślizłą skórą
policzki zaś zawsze i tak nieco pulchne
nadęły się jeszcze bardziej i zaczęły
miarowo poruszać się
w rytm chrapliwego odgłosu
wydobywającego się z oślizłej gardzieli
i oto miałam już przed sobą ropuchę
z jęzorem przybitym gwoździem
zło ujarzmione
zrozumiałam bowiem wówczas w jednej chwili
że to nie wizja lecz
że odsłonił się przede mną równoległy świat
w którym los owego polityka
jako oślizłej nabrzmiałej samą sobą ropuchy
dopełnił się
że to, co go spotkało
było wyrównaniem krzywd
jakich doznały wszystkie
kolorowe niewinne motyle
złapane w locie
wystrzelonym znienacka
mięsistym nie mieszczącym się w otworze gębowym jęzorem
następnie zaś połknięte w całości
bez mrugnięcia wyłupiastym okiem