Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deszcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deszcz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 czerwca 2023

Bezgwiezdne niebo

 
Bezgwiezdne niebo
Na pełnym oceanie
Pusty ponton



Nocny klub
Tańczą cienie na ścianie
Jaskini



Deszczowe popołudnie
Na biurku przysypia
Otwarta książka



Majowy wieczór
Niesie się po rzece
Gardłowym śpiewem



Świt
Pieje kogut uwięziony
W smartfonie

środa, 22 lutego 2023

Szarawo szemrzący tudzież szemrany wiersz

 
Szarzeje noc
Szarzeje płaszcz wisząc w ciszy
Szarzeje kot zwinięty w siebie
Szemrze szmer skroplony na szybach
Szepczą słowa w kulce zapisanego papieru
Szurniętej pod szezlong
Szarzejący pod szarą ścianą
Szumią szuwary za oknem
Szyyyszyyyszyyyszyyyszyyyszyyy 

wtorek, 5 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i wierszy z 2009 r.


Chwila wytchnienia
Na pustym polu
Stos kamieni


***


Opuszczony dom
Na adapterze wciąż
Kręci się płyta


***


Już po balu –
Porzucone na podłodze
Maski królów i błaznów


***


Saguaro
 

  O saguaro, pięknym, olbrzymim kaktusie rosnącym na pustyni tak pisze Clarissa Pinkola Estés w „Biegnącej z wilkami” – „Saguaro można podziurawić kulami, pokroić, przewrócić, podeptać, a mimo to nie traci żywotności, wciąż przechowuje życiodajną wodę, wciąż rośnie dziko i regeneruje się z czasem”. 
  C.P. Estés wspomina o saguaro porównując do niego kobietę, która jeśli nawet, wskutek różnych okoliczności, straci grunt pod nogami, jeśli nawet wciągnie ją wir życia i niechcianych obowiązków, nigdy nie powinna zapominać o sobie, nigdy nie powinna zapominać, kim jest tam… - wewnątrz, w głębi siebie. W każdym wieku i bez względu na to, co pomyśli otoczenie, nigdy nie powinna wyrzekać się tego, co dla niej jest najważniejsze, a co stanowi o jej jestestwie. Musi pamiętać o tym, że zawsze może do siebie powrócić; niezależnie od tego jak długą drogę przebyła, poszukując na zewnątrz tego, co zawsze było w niej samej.


W pustynnym saguaro
Drzemie
Moc zmartwychwstania


***


Carmina Burana Carla Orffa...
Las wyłowiony z ciemności
Światłami reflektorów
Nagle rozbrzmiał
Tajemnym wielogłosem 


***


Kiedy rozmyślam o tobie
Nagle z radia
Dobiegają do mnie słowa
Nieznanej wcześniej piosenki:
„I’ll be your shelter”…


***


Jego pierwszy spacer…
Szczeniak obszczekuje
Bałwana


***


Lotem motyla…
 

Wciąż uśmiechasz się
Tak, jakbyś wiedział
Więcej niż inni

Ale ten uśmiech nie jest już
Przeznaczony dla mnie
A tajemnica, jeśli zostanie odkryta,
To z pewnością już nie przede mną

Twój wzrok wciąż tak samo
Zdaje się przenikać ściany
I sprawia, że kobiety
Nie potrafią ci odmówić
Mimo, że jak zwykle swoje życzenie
Zaznaczasz ledwie mimochodem

Ale ja już
Nie jestem jedną z nich

Wciąż spisujesz swoje mądre myśli
Ubrane w gładkie, stylizowane słowa
Spomiędzy, których przeziera twarz
Twojej nowej muzy

To, co mówisz, wciąż tak samo
Iskrzy się dowcipem
Pozornie niedbale wymierzonym
W uwiedzenie już nie mnie…

Tak sobie o tym wszystkim rozmyślam
Układając w wazonie słynne, czerwone róże,
Podarowane mi już nie przez ciebie

I wsłuchuję się w dookolną ciszę
Znienacka przypominającą mi o tym
Że kilka pięter wyżej
Oparci o niewielki, antyczny stolik
Od zarania dziejów
Przypisani do swoich ról
Anioł z Diabłem
Grają w szachy
W skupieniu nie większym niż trzeba
W okazywaniu emocji obydwaj
Mistrzowsko powściągliwi
Choć prawdą jest, że coraz
To jednemu to drugiemu
Wymyka się 
A to uśmieszek, a to ziewnięcie

I kiedy mam już ciężko westchnąć
Nad dolą i niedolą pionków,
Do mojego pokoju nagle
Wlatuje motyl
I zatoczywszy
Wokół moich metafizycznych rozmyślań
Kilka beztroskich kręgów
Wylatuje z powrotem
Jak gdyby nigdy nic

W niezrozumiałym dla siebie zdumieniu
Podchodzę do okna i widzę go
Jeszcze przez chwilę
Jak trzepocze kolorowymi skrzydełkami
Na tle nieskończonego nieba
Nieba bez początku i bez końca
Nieba niepodzielnego w sobie
I pozbawionego sprzeczności
Nieba, które jest


***


Podczas medytacji
Wyrosła przede mną góra
Łupinek po pistacjach


***


Nieznana rzeka –
Ktoś na drugim brzegu
Woła mnie po imieniu


***


Spacer we mgle –
Nagle przed nami
Wyrasta las


***


Przebudzenie –
Księżycowy promień
Musnął różę


***


Podróż w nieznane –
Odbijam się po wielokroć
W jego oczach


***


Poranny telefon –
Burzowe chmury
Rozstąpiły się


***


Poranne myśli –
Leniwe, morskie fale
Muskające brzeg


***


Ruiny zamku –
W dawnej sali balowej
Dywan z mleczy


***


Przebudzenie –
Wyciągam z pawlacza
Walizkę


***


Mountain climbing
With every step the silence
Is deeper and deeper


15 maja 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
24 maja 2016 r. publikacja w ramach projektu Butterfly Dream poety Chen-ou Liu, który również przetłumaczył mój utwór na język chiński.



***


Ten jego wzrok…
Nagle nabieram
Kocich ruchów


***


Stary sad
Gałęzie zrastają się
We wzajemnych uściskach


***


Piszę
Kolejna herbata
Wystygła


***


Wybiła północ…
Stare schody
Zapomniały skrzypnąć


***


Otwarta książka –
Między słowami mędrców
Przebiegła mrówka


***


Widok z okna –
Jakiś obcy statek zawija
Do portu z mojego snu


***


Omal nie wyznałam ci
Jak bardzo cię… -
Omal nie przerwałam
Naszej partii
Szachów


***


Nocny seans -
W blasku fajerwerków
Skąpane morze


***


Irysy
Wśród zielonych traw
Fioletowe płomienie


***


Pole kapusty -
Spod największego liścia
Gaworzenie


***


Powrót ze szczytu…
Jeszcze jeden
Pocałunek


***


Just a moment
Before...
Scent of rain



19 października 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
30 marca 2010 r., w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2009 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "That delicate scent just before rain falling ... she got it. "Haiku shows us what we knew all the time, but didn't know what we knew." -- R. H. Blyth"



***


Z tobą w górach –
Niebo
Na wyciągnięcie ręki


***


Zaśnieżona droga
Ślady wilczych łap
W odciskach butów