Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 marca 2025

Obudziło mnie światło


Obudziło mnie światło
A potem zgasło
Okazało się, że to był
Przejeżdżający za oknem samochód
Kto nim jechał?
Dokąd?
Zostawił mnie
Przebudzoną
Wpatrzoną w ciemny sufit
Z którego po chwili
Zaczęłam sczytywać hieroglify
Apokryfy zepchnięte w niebyt
Przez ustalaczy powierzchniowej
Bezpiecznej prawdy
Otwarła się nade mną głębia
Oceanu sprzed milionów lat
I popłynęłam
Moje łóżko miękko
Zamieniło się w łódź podwodną
W kameleona zasysającego
Każde napotkane tło
Od tamtej pory pozostaję
Nieuchwytna

Rano wstałam jak zwykle
Zaparzyłam kawę
Stanęłam przy tym samym oknie
Przez które w nocy wpadło światło

Zobaczyłam mrówki
Objuczone
Pędzące
W tę i z powrotem po nic
Ślepe
Głuche
Nieme

Spętane

wtorek, 10 stycznia 2023

Poranna mgła

 
Poranna mgła
Wpatruję się
W kostkę cukru
Nasiąkającą
Kawą



Po każdym
Kolejnym koncercie
Stary fortepian
Coraz głębiej
Zapada się w siebie



Haiku
Pomału opiekane w ogniu
Pianki



Mróz
Szczypie w język
Imbirowy napar



Nagle zastygła
Z ręką zawiniętą na plecach
Z nogą prosto wzniesioną w niebo
Z żyłką owiniętą wokół szyi…
Pijany lalkarz

sobota, 29 stycznia 2022

Poranna kawa

 
Poranna kawa
Waham się
Przed kolejnym łykiem
Jeszcze przez chwilę
Wybierając półsen



Szaruga za oknem…
Pogłębia…
Mój wielokropkowy nastrój…



Wietrznie
Zamarznięte łzy
Wyczarowały
Na jej twarzy
Indiańskie wzory
Aż się od tego nagle przemieniła
W kogoś
Kim od zawsze była
 

środa, 10 kwietnia 2019

***


szczelina między światami
a w niej
moja ulubiona kawa

poza tym nic

żadnego "muszę" ani "powinnam"
"chcę" ani "jeszcze nie wiem"

żadnych przeszłych zdarzeń
ani widoków na przyszłość

a jeśli jakaś teraźniejszość
to zawieszona
wyjęta z ogólnie rozumianej
jakże umownej
czasoprzestrzeni

bo to
ani tu ani tam
a jednak

być może
choć niekoniecznie

rzeczywistość przyczajona

żadnego wejścia ani wyjścia 





Edward Hopper, Automat


niedziela, 31 marca 2019

***


Jesiennieje
W sklepie z kawą
Kolejka



  Dziwna, a właściwie zupełnie zwykła, choć zarazem niesamowita, rzecz się stała z powyższym utworem. Momentalnie po napisaniu zaczął żyć własnym życiem. Tak się dzieje oczywiście ze wszystkimi utworami, przynajmniej jak mam takie doświadczenie - że po uwolnieniu, czyli po napisaniu, a zwłaszcza po opublikowaniu, zyskują (jak to po uwolnieniu) autonomię, i to mocarną, zarazem jednak specyficzną. Mimo bowiem, iż każdy utwór może dla każdego odbiorcy znaczyć coś innego, inne wywołać w nim wspomnienie, inaczej rezonować akurat z nim niż z kimkolwiek innym, to sam pozostaje wobec tego przecież niewzruszony. Podatny na wszelkie interpretacje i mieszczący je w sobie, de facto nie ulega żadnej.
  Ad rem - to haiku powstało z inspiracji jesiennym klimatem, i kawą do picia której tenże skłania chyba każdego bardziej niż zwykle. I już. Prosta inspiracja, prosty obraz. Kocham sklepy z kawą, kocham zapach świeżo zmielonej kawy, kaw smakowych - to dla mnie zaproszenie do raju, a właściwie nawet natychmiastowe tam (mentalne) przeniesienie. Połączyłam więc jedno z drugim w haiku - jesień i kawę - głównie po to, żeby oprotestować tę pierwszą, bo to nie jest moja ulubiona pora roku. A potem nagle przeczytałam swoje własne haiku jako jedno zdanie i pokazał mi się zupełnie inny obraz niż zamierzony, a raczej ujawniło jego nowe znaczenie - zobaczyłam kolejkę w sklepie już nie jako grupę ludzi oczekujących z entuzjazmem na to, co lubią i dzięki czemu żadna jesień, w żadnym znaczeniu tego słowa, nie jest im straszna, lecz jako ludzi, którzy w tym sklepie znajdują się niejako poza czasem i przestrzenią, są tam, a nie gdzie indziej, ale tak naprawdę nic z tego nie wynika i równie dobrze mogliby przebywać w zupełnie innym miejscu, gdyż wypicie żadnej, nawet najwspanialszej kawy, niczego już dla nich nie zmieni. Kolejka stoi w sklepie, jak każdej jesieni. Kolejka ludzi, którzy znaleźli sposób na przetrwanie, ale wraz z upływem lat, coraz bardziej oddalają się od życia. Kolejka jesiennieje, z roku na rok coraz bardziej, głębiej; powoduje, iż każdy z kolejkowiczów coraz silniej zanurza się w swoim własnym lecz nieznanym, nieodgadnionym świecie, którego "składowych" woli nie nazywać, a nawet bliżej im się nie przyglądać.
I taka naszła mnie, odautorska i nie tylko, refleksja... Potem zaś, również znienacka, również sam z siebie, przypomniał mi się "Psalm stojących w kolejce". I tym samym, po raz kolejny, znaczenie tego o czym napisałam w swoim haiku, ewoluowało. 





 

16.10.2014 r.