Pokazywanie postów oznaczonych etykietą exodus z bloxa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą exodus z bloxa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 grudnia 2021

*** (gdyby)

 
gdyby powiedział:
och
te twoje usta
oczy
włosy
dłonie
i ten twój zapach
och
to jak się uśmiechasz
patrzysz
czeszesz
ubierasz
rozbierasz
i ten twój głos
och
nie mogę przez ciebie
spać
jeść
pić
oddychać
nie wyobrażam sobie z tobą
bo to zbyt piękne
zapewne
nie zasługuję na to
bez ciebie jednak
też nie
bo to zbyt bolesne

i gdyby jeszcze różę
trzymał w zębach
przyklękając przy tym
na jedno kolano
albo na dwa

gdyby powiedział
tak po prostu jak wszyscy inni
przedtem i potem:
och
żyć bez ciebie nie mogę
odkąd ciebie poznałem
i w ogóle
wówczas spokojnie
odszedłby
w niepamięć

ale on
powiedział tylko:
czuję twój smutek
i wziął ją całą
tym jednym
przeraźliwie trafnym zdaniem



Z cyklu: "Stare, ale jare",  jako że powyższy wiersz napisałam 12 marca 2013 r., oraz z cyklu równoległego, magicznego, jako że w powyższy utwór wprojektowałam jedno ze swoich marzeń, sytuację, niestety, niemożliwą, która jednak poprzez wpisanie w wiersz, gdzieś tam przecież, na jakimś subtelnym poziomie, uległa materializacji.
 

czwartek, 9 lipca 2020

*** (They are dancing...)


They are dancing
Like the living figures
Beings from the far beyond
From the other unknown parallel world
Maybe right now through all these shivers
Just looking for their final shapes
But at the same time they are
So stubbornly stuck to the wall...
Shadows of the falling dusk



4.12.2017 r.

 

poniedziałek, 6 lipca 2020

W krainie pomiędzy


Na parkowych ławkach,
w dworcowych poczekalniach,
w ciemnych zaułkach,
w podziemiach,
w śmietnikach,
w opuszczonych domach,
pomiędzy ruinami,
spowici cieniami,
cienie własnych cieni,
wypełniający wszelkie
szczeliny świata, 

częstokroć skuleni
na powrót
w embrionalną postać,
na kolejny cykl
czekają ci,
którzy wypadli
z diabelskiego młyna.



31.05.2015 r.


wtorek, 12 maja 2020

Spotkanie w księgarni.


   Zbliżały się jego urodziny, więc postanowiła kupić mu prezent, który będzie ważny. Ważny dla niego i dla niej. Który będzie mówił - to jest ode mnie dla ciebie. To jesteś ty, a to ja, i oto mamy okazję połączyć się na innym niż zwykle poziomie, kiedy nie mówią już słowa, kiedy mówi coś innego sprawiając, że zza kurtyny zwykłej codzienności wyłania się owo coś, co stanowi, nadaje sens, podkreśla niewyjawione, co jest pomostem między tobą i mną. Co pozwala tobie poznać mnie i jednocześnie pokazuje, co myślę o tobie. Ofiarowanie w drobiazgu. Jego pierwszy urodziny, odkąd byli razem. Czy może odkąd ze sobą sypiali? - ta niepokojąca myśl przemknęła jej przez głowę niczym meteor; wzięła się znikąd, ale zagarnęła sobą całą uwagę. Faktycznie, nie mieli zbyt wielu tematów do rozmów. "Dopiero się rozkręcamy" - pocieszyła się i przepędziła podły meteor, ale nie mogła przecież przepędzić tego, że w ogóle zaistniał. Bo skoro zaistniał - miał ku temu powód. Więc tym bardziej prezent musi być wyjątkowy. Wymowny. Po cichu musi wyrażać coś istotnego. Tylko co? To się okaże, kiedy już go znajdzie. Kiedy będzie go już miała w ręku, i dozna tego niezwykłego, mocarnego, a jednocześnie delikatnego jak muśnięcie uczucia, które nawiedzało ją od czasu do czasu przy różnych okazjach, a które można by zamknąć w słowach: "To jest to." Tak, na pewno znajdzie taki prezent. 
   Weszła do księgarni. Z każdej księgarni zawsze wychodziła ze skarbem, księgarnia jest niezawodna. Na półkach, jeden obok drugiego stoją skarby, błyszczą diamentowe szkatułki, wystarczy którąś z nich wziąć do ręki, otworzyć... Nie potrzeba żadnego, absolutnie żadnego wysiłku, żeby to zrobić. A po chwili już jest się gdzie indziej. W nieznanej krainie, pełnej nowych dźwięków, zapachów, krajobrazów, słów... Nie ruszając się z miejsca, można przenieść się w zupełnie inny zakątek świata, i w każdym z nich napotkać ... siebie. Otworzyła jedną z książek na chybił trafił... Powieść znanego autora, ostatnio chyba na liście bestsellerów... Dla mężczyzny z którym się spotykała (tylko sypiała?! - meteor znów świsnął w oddali, na ciemnym niebie) i o którym wiedziała, że w ogóle nie czyta książek, mogłaby to być niezła zachęta, dając mu taki prezent nie musiałaby uchodzić za... Jak on to określał? Aha. Za kogoś odjechanego. Ci, którzy czytają książki są odjechani. Przypomniało się jej to, i uśmiechnęła się do siebie.  "Coś w tym jest" - pomyślała. "Tylko, że ja kocham być odjechana. Po prostu czasem o tym zapominam; zwłaszcza przy nim mi się to zdarza. Jednak on, jeśli znajdę powieść, która go wciągnie, też zacznie czytać. I też już nie będzie mógł bez tego żyć. Jest w nim głębia, o której na razie nie ma zielonego pojęcia."
   Przeczytała kilka zdań na które natrafiła. Zupełnie, jakby czytała o nim. Pijący trzecie piwo z kolei, mężczyzna w powieści, siedział w przyciemnionym od zawiesistego papierosowego dymu, barze, i bezmyślnie patrzył przed siebie.
   " - W życiu trzeba umieć się zorganizować - powiedział do nikogo, w pustkę, która rozciągała się przed nim,lecz zdawała się emanować z jego wnętrza. - Albo jest się wyżej albo niżej. Albo zjadasz albo jesteś zjadany. Reszta to... -  tu wypił kolejny łyk piwa. To znaczy chciał wypić, ale okazało się,że butelka jest pusta.
   - W mordę... " - zaczął bohater powieści, ale nie pozwoliła mu skończyć, zamknęła książkę, jakby to była puszka Pandory. Wiedziała, że on zobaczyłby w nim siebie. Albo raczej uznałby, że ona go tak widzi. Tylko dlaczego tak pomyślała? Przecież ją pociągał. Chyba. Nigdy nie mogłaby związać się z kimś nie ze swojego świata. Zawsze tak o sobie myślała. I na takim myśleniu upływał jej czas, coraz dłuższy czas. A wtedy pojawił się on, tak zwyczajnie, na imieninach kuzynki. I zaczepił ją zwyczajnie, jakby znali się od lat. Był taki naturalny. Bo przecież nie lekceważący, nie, i grubiański, też nie, no skąd. Zwyczajny. Zawsze chciała poznać normalnego faceta, jej znajome marzyły o tym samym. I oto był. Normalny, nazywający rzeczy po imieniu. Czasem wydawało się jej, że zbyt mocno. Ale tłumaczyła sobie, że odwykła od czegoś takiego, co i raz poznając filozofów, psychologów, literatów, wiecznych poszukiwaczy Nienazwanego. A tu wszystko było albo czarne, albo białe. Jeśli coś należało do jego świata - było w porządku. Jeśli nie - było wyśmiewane. Może świadczyło to o braku tolerancji, ale ten jego śmiech... Taki sam, jak on. Mocny, pewny siebie, głośny, dźwięczny... Męski. "Taki śmiech musi skrywać głębię, wspaniałą głębię" - kurczowo trzymała się tej myśli. 
   Wzięła do ręki następną książkę. Autor był już mniej znany, ale za to ona znała tę powieść niemal na pamięć. Powieść o wędrowcu przemierzającym świat. Wędrowcu takim, jak ten z którym się spotykała. Twardym, zdecydowanym... Może to będzie zaczątek ich wspólnych podróży? Niezapomnianych, wiążących ich ze sobą w taki sposób, iż zaczną w końcu porozumiewać się niemal bez słów? I nagromadzą wspomnienia, które będą stanowić dla nich cenniejszy kapitał niż kiedyś, w przyszłości, wspólne konto w banku? Otworzyła książkę na pierwszej stronie i przeczytała: "John wpatrywał się w odległe góry. Wzywały go. Nigdy nie myślał o samotnej wyprawie, w dodatku tak dalekiej, ale teraz czuł, że to najlepsze co może zrobić. Musi się stąd wyrwać, po prostu musi. A Zofia? Znali się przecież tak krótko... "
    "Niech to szlag trafi!" - pomyślała, zamknęła książkę i odłożyła ją na półkę. Książkę, którą znała niemal na pamięć, a która teraz odsłoniła się przed nią w nowy sposób. Odsłoniła jego; ich. Oni też znali się krótko. Czy była dla niego ważna? Z tą jego zwyczajnością, z tym biało - czarnym oglądem świata mógł przecież odejść w każdej chwili, niekoniecznie w dalekie, niedostępne góry... Choć to byłoby jeszcze ciekawe. Ale jakoś nagle nie wydał jej się do tego zdolny, prędzej wybrałby się z kolegami na kajaki - co, oczywiście, samo w sobie jest świetnym sposobem spędzania czasu, ale nie o to przecież chodzi.
   Przez chwilę stała bezradnie na środku księgarni. "Zupełnie nie wiem, z kim się spotykam od kilku miesięcy. A właściwie chyba wiem. Aż za dobrze. Tylko dlaczego to sobie robię; w imię czego?" Postanowiła jednak nie poddawać się nastrojowi chwili. Znała siebie taką. Niezwyciężoną. Przemieniającą wszystko, co napotkała w coś dobrego dla siebie, udowadniającą sobie i innym, że wszystko jest możliwe; choć mało kto tak naprawdę dostrzegał w niej tę umiejętność... Dotąd wystarczało jej, że ona wie...  Sięgnęła po następną książkę. I jeszcze jedną. Kolejną.
   Po dwóch godzinach spędzonych w małej, kameralnej księgarni miała już pełny obraz mężczyzny z którym się spotykała (tylko sypiała?! - cholerny meteor, przecież nie jest kobietą, która chciała romansu dla romansu, która szukała faceta do łóżka, nie można chyba znaleźć tego, czego się nie szukało, ani zgodzić się na to, nie istnieje ku temu żaden sensowny powód!) od jakiegoś czasu. Wszystko, co przeczuwała a propos swojego związku znalazło teraz swój wyraz, potwierdziło samo siebie. Czuła wściekłość i radość równocześnie; wściekłość - za to, że oszukiwała samą siebie przez tyle miesięcy. Radość - że wreszcie się to skończyło, że nie będzie musiała dłużej nikogo udawać. Ani niczego, łącznie z orgazmami, bo był takim samym wyśmienitym kochankiem, jak i znawcą literatury - uświadomiła to sobie nie bez złośliwej satysfakcji.
   Wyszła z księgarni bez książki, za to ze świadomością, że oto zakończył się jej quasi - związek. To stało się w jej głowie. A więc po prostu się stało, bardziej stać się nie można, wszystko przecież tam właśnie zaczyna się i kończy.
   I wtedy zadzwonił, tak jakby miał jakiś radar.
   - Halo - powiedziała jak do kogoś obcego, nie było w niej żadnych uczuć, nie było przecież od samego początku ich znajomości. Był obcym człowiekiem. Poczuła, że go zmroziło.
   - Cześć - lekko się zawahał, przez sekundę, nie wiedział o co może chodzić, nawet się nie domyślał, ale dłużej się nad tym nie zatrzymywał. - Co porabiasz, mała?
   Chciała coś odwarknąć, tak, jak nigdy się jej to jeszcze nie zdarzyło w stosunku do niego; tak jak inni, tak jak reszta świata, uważał ją za cichą i nieśmiałą, na tyle cichą i nieśmiałą, że nie byłaby w stanie zareagować nawet gdyby bardzo, ale to bardzo nie znosiła określenia "mała". Zresztą, jak mogłaby czegoś nie znosić? Ona? Zawsze tak uważna wobec wszystkich? Nie, skąd.
   Chciała odwarknąć, ale się powstrzymała. Mogła przecież uderzyć gdzie indziej. I mocniej.
   - Właśnie wyszłam z księgarni. Kupiłam mnóstwo wspaniałych książek.
   - Taaaa....? - nie zdołał ukryć, jak bardzo jest zawiedziony. Przez telefon, poprzez dzielącą ich czasoprzestrzeń, zobaczyła, że wydłużyła mu się mina. Uśmiechnęła się do siebie.
   - Jadę na działkę w ten weekend. I będę czytać, czytać... Od rana do nocy - powiedziała tak, żeby zagubił się jeszcze bardziej, żeby zagubił ich. A potem pomyślała, że to naprawdę dobry pomysł, że wyjazd na działkę, w sąsiedztwie ukochanego lasu, dobrze jej zrobi. Tylko ona, książki i las. Sama prawda, nic dodać nic ująć.
   - Ale jesteś odjechana! - zaśmiał się, zareagował spontanicznie, zwyczajnie, jak to on. Jakby sam był na świecie i decydował o tym, co jest śmieszne, a co nie.
   Milczała. A powinna była również się roześmiać. Usprawiedliwić. Obrócić wszystko w żart. Przede wszystkim zaś nie przyznawać do takiego planu.
   Nagle zrozumiał, że mu się wymyka. Akurat instynkt posiadania działał u niego niezawodnie.
   - Myślałem, że spędzimy ten weekend razem - powiedział twardo, bezdźwięcznie.
   - Nic nie mówiłeś. Muszę kończyć, podjeżdża mój autobus - nic nie podjeżdżało, ale miała już dosyć. Jakby dotarło do niej zmęczenie z ostatnich kilku miesięcy podczas których udawała kogoś, kim nie jest. Podczas których ważyła każdy gest i słowo, zupełnie pozbawiając się swobody bycia, po prostu bycia.
   - Natalia jest w mieście - chwycił się ostatniej deski ratunku, żeby podtrzymać ich sztuczny światek, którego był wszechwładcą, a ona cieszącą się ze wszystkiego, co robił i mówił, jego wyznawczynią; przynajmniej tak to widział, tym się zadowalał i ani przez chwilę nie poddawał tego w wątpliwość.
   Natalia; znana mu od dzieciństwa - gdy trzeba było kumpelka do piwa, gdy trzeba było - kochanka na jedną noc. Oczywiście, nie przyznał się do tego wprost, ale ona wyśmienicie czytała również "między wierszami", a to akurat było wyjątkowo proste do odczytania, wręcz krzyczało - mokrym, tkliwym wzrokiem Natalii jakim przy byle okazji zawieszała się na swoim kumplu z dzieciństwa. Zawsze gotowa wejść w rolę, którą akurat jej przypisał. Wiedział, że się jej nie spodobała, że się nie polubiły. Ale nie wiedział, że ona wiedziała; że przeczytała ich w ciągu jednej nanosekundy; że takie rzeczy zawsze wiedziała od razu. Ale wtedy, na początku, myślała, że teraz, skoro poznał ją... I po co jej to było? Ileż potwierdzeń na to kim jest, a kim nie, musi jeszcze zgromadzić?
  - To wspaniale - usłyszała swój własny głos, a w nim ulgę i spokój. - Na pewno będziecie świetnie się bawili. Muszę kończyć, bo nie wcisnę się do autobusu. Cześć.
   Nie odpowiedział, rozłączył się bez słowa. Poprzez dzielącą ich czasoprzestrzeń zobaczyła jego zaciśnięte szczęki. Ich miarowy mikroruch, kiedy zwarły się ze złości.
   Postanowiła, że wróci do domu na piechotę, choć miała do przejścia kilka przystanków. Miała wrażenie, jakby uciekła z małej, ciasnej klatki. I że wokół niej jest więcej przestrzeni.
   A plan wyjazdu był naprawdę dobry; weźmie ze sobą książkę, którą ostatnio kupiła. Na pewno jeszcze wiele musi się o sobie dowiedzieć.
   I ta cisza lasu, spokój... Tam mogłaby też wreszcie zacząć pisać opowiadanie na które miała pomysł już od dłuższego czasu. Dotąd bała się w ogóle zacząć pisać. Wiedziała, że nie będzie mogła przestać. I że z każdym kolejnym wierszem, opowiadaniem, będzie podnosić kolejne zasłony, że nie będzie miała jak przed tym, przed sobą uciec. Ale już nie chciała uciekać. Poczuła wielki głód, wielkie pragnienie, chęć poznawania. Tyle w niej jeszcze było obszarów ledwie rysujących się w oddali, czekających na odkrycie. Dotrzeć do nich, a docierając wciąż odkrywać inne, a za tamtymi kolejne. Wciąż i wciąż. To dopiero jest odjazd.   

   Przyspieszyła kroku.
  


16.05.2013 r.
A little update: 12.05.2020 r.

 

środa, 22 kwietnia 2020

Wielkie Arkana Tarota. Ujęcie mediumiczne.


Tarot mówi:

0. Głupiec

 - Nawet ignorancję jestem w stanie podnieść do rangi sztuki; lub raczej swego rodzaju artyzmu obliczonego albo tylko dla moich korzyści, albo dla czystej (często nieliczącej się z innymi) przyjemności zabawy energią; lubię bowiem się nią bawić, żeby zobaczyć, jaki to przyniesie efekt. Ciekawość, która mnie przepełnia, jest ciekawością eksperymentatora - sprawdzam, jak zadziała dany (od)czynnik (społeczny, socjologiczny, behawioralny, psychologiczny, emocjonalny, laboratoryjny etc.), jak zachowa się istota (człowiek, zwierzę, owad, roślina,), którą poddam eksperymentom. Zanim jednak wychwycisz różnicę między sztuką (którą również czasem zapoczątkowuję, nie przywiązując się do tego zanadto), a pozbawionym głębszej refleksji samozwańczym artyzmem, kuglarstwem, będę już gdzieś indziej....
  Jestem bowiem tym, co się kształtuje, choć istniało od zawsze.   
  Jestem uporządkowanym chaosem. Jestem Twoją nadzieją i rozpaczą. Jestem Twoim potencjałem i otchłanią. Użyj mnie, zawiruj ze mną, oszalej,  inaczej wiecznie będziesz stać w jednym miejscu. Dzięki mnie możesz odkryć nowe lądy lub wielką pustkę. Takim, jakim mnie użyjesz, takim mnie będziesz miał.  Dokładnie tak też będzie na każdym kolejnym etapie; wszystko zależy od tego, jak ukierunkujesz swój potencjał. Możesz go też zmarnować - w tym wcieleniu; zmarnowanie tego, co drzemie w Twoim wnętrzu spowoduje, że inkarnujesz się i będziesz zaczynać od nowa, przy czym zostanie częściowo zabrana pamięć przeżywanych obecnie doświadczeń; musisz się więc zastanowić, czego chcesz i na czym Ci zależy. We mnie jest wszystko. 



środa, 16 października 2019

Taniec


Więc to ja.
Spowija mnie czerń.
Oddala mnie od życia,
zamyka do środka.
Nie ma mnie, choć
wydaje się, że jestem,
lecz jestem tylko
spersonifikowaną Myślą;
przesuwam figurki
na szachownicy.
Moje krzyki, łzy i wzruszenia -
wszystko jest wyliczone,
nie ma mowy o pomyłce.

Więc to ja.
Spowija mnie biel.
Ze wszystkich sił
chronię się
przed nazbyt dotykalną jawą.
Drżę milionami drgnień
i stąd wiem, że jestem;
jestem strażniczką Źródła
Wszelkiego Przejawienia.
Nigdzie stąd nie odejdę;
dalsze przejawienia bolą,
wolę rzeczy, gdy jeszcze
nie w pełni są sobą.

Więc to ja.
Spowija mnie czerwień.
Jestem w nocnym krzyku,
zduszonym silną, męską dłonią.
Jestem w krzyku
dosięgającym chmur.
Jestem w krzyku
pełnym gniewu.
Jestem Ogniem -
ze skostniałych form
wypalam zalążki Nowego.
Przeze mnie dokonuje się
każda rewolucja.

A on?
Tańczymy z nim
naprzemiennie.
Ta, którą
zaczyna rozpoznawać,
przelękniona,
ucieka.
Nie potrafimy inaczej.
Może kiedyś.
Jutro.
Za dwa lata,
trzy miesiące
i cztery dni od dziś.
Lecz jeszcze
nie teraz.


22.02.2013 r. 




Edvard Munch, "Taniec życia"  

czwartek, 19 września 2019

Ósemka Pucharów albo ballada o kamyku


wpada z cichym pluskiem potem
rozchodzi się w coraz większych kręgach żeby
w końcu zaniknąć tak jak wszystko inne ale wiem że
ta woda muskająca moje stopy mimo że już nie
drżąca spokojna to jednak pochodzi z centrum
z pierwszego kręgu dlatego postanawiam wejść
dalej głębiej z każdym krokiem
zanurzam się coraz bardziej aż w końcu przez chwilę w niezmąconej
ciszy widać tylko głowę i ramiona przypomina
mi się zakończenie filmu "Godziny" ale ja nie po to idę nie
jestem nikim innym tylko
sobą
muszę przejść na drugi brzeg a nie zdołam tego zrobić
jeśli nie zanurzę się całkowicie jeśli na jakiś czas
nie zniknę zupełnie ale zniknąć muszę naprawdę w tym
wbrew pozorom nie ma żadnej obietnicy zanurzam się
po coś chcę przejść chcę przekroczyć chcę przedostać się
na drugi brzeg ale
nie mogę wiedzieć czy to się uda zanurzając się nie liczę
na nic nie wiem nic wszystko co było zostało za mną zniknęło teraz
żeby dopełnić dzieła nie wiem czyjego mogę mieć tylko nadzieję że
kogoś nieskończenie potężniejszego ode mnie muszę też zniknąć
tak żeby nie pozostał po mnie żaden ślad i wynurzyć się
na drugim brzegu być może



16.04.2011 r. 

 

sobota, 13 kwietnia 2019

*** (Sięgałeś głową...)


Sięgałeś głową niemal sufitu,
być może zresztą w tak zwanej
rzeczywistości też tak było...
Wybacz, nie pamiętam.
Pokój był pusty,
a może całkowicie wypełniony tobą.
Zależy, jak na to patrzeć.
Popijałeś jakiś napój z puszki,
jak zwykle skupiony tylko na tym,
co w danej chwili robisz.
Anihilowałeś cały wszechświat
bez trudu, bez wysiłku,
bez drgnienia mięśni i powiek. 
Na czas tej celebracji
nie miał prawa istnieć.
A jednak pomiędzy małymi,
luzacko wystudiowanymi łykami, zapytałeś:
"Dlaczego właściwie nie byliśmy razem?"
"Nie wiem" - odpowiedziałam szybko,
zgodnie z tym, co odczuwałam
w tamtej przestrzeni w której
tak znienacka się znaleźliśmy.
Byłam tylko głosem z offu;
być może siedziałam gdzieś w kącie
i sączyłam inny napój przez słomkę.

Ktoś nas ze sobą umówił, tylko kto?
Jedno jest pewne -
nigdy nie byliśmy bardziej prawdziwi
niż w tym moim śnie.



15.03.2018 r.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Rzeźbiarz


Ociosał ją z każdej strony,
tak, żeby była jego
aż do granic niemożliwości
za którą rozciąga się
tylko rozpacz i pustka;
kraina wiecznie niespełnionych pragnień.

Oczy jej wyrzeźbił,
tak, żeby patrzyły
jasno i szczerze,
z niewyrażalnym, lecz głębokim oddaniem
tylko na niego.
Na innych -
spod półprzymkniętych powiek
i wyłącznie wzgardliwie.

I piersi.
Tak, żeby to właśnie jego dłonie
zamykały się na nich
szczelnie, z dokładnością co do milimetra.

I pośladki.
Okrągłe i wypukłe,
zapraszające - tak, aby mógł
w każdej dowolnej chwili
zagarniać je do siebie,
ruchem nie znającym sprzeciwu.

Tak - była w nich zachęta
i równocześnie opór
mające swe źródło
w nieskazitelnym kształcie;
zbyt trudnym do uwierzenia,
a jednak istniejącym.

Jeszcze włosy -
falujące niczym morze,
które uspokaja się tuż po burzy,
leniwie rozlewając się raz po raz na brzegu.
Równomiernie opadały
do połowy pleców.
Każda, najdrobniejsza fala -
niesforne kosmyki nie wchodziły tu w grę -
wywołana została jego ręką.
Więc może był po trosze
również Posejdonem.

I jeszcze usta.
Pełne.
W kształcie serca.
Na dolnej wardze,
pośrodku,
delikatnie odcisnął swój wskazujący palec,
imitując w ten sposób Anielski dotyk,
surowo nakazujący dochowanie sekretu.

Powierzył jej go kiedyś,
sam od razu zapominając,
czego dotyczył.
Nie sekret wszak był ważny.
Nie jego wieloznaczna,
zapewne poddająca się
wszelkim interpretacjom treść,
lecz to, że związał ich ze sobą na zawsze.

Oto ona.
Gotowa na wszystko.
Milcząca.
Dyskretnie uśmiechnięta.
Z przenikliwym, wszechwiedzącym spojrzeniem
nieruchomych oczu.

Jego rzeźba.
Jego kobieta.

Wszelkie prawa zastrzeżone.



14.05.2015 r.

czwartek, 28 marca 2019

Zaczytana


A ja nie mam
miejsca na swoje książki.
Po latach,
dekadach,
wiekach,
kolejnych wcieleniach,
uzbierało się ich tyle,
że wydostają się
drzwiami i oknami
z moich coraz większych
mieszkań i domów.

Lecz nagle już wiem -
i ta myśl
przenika mnie,
jakby czekała na tę właśnie
jedną nanochwilę,
zaistniałą między jednym
czytanym przeze mnie zdaniem
a drugim, 
bo żyję tylko wówczas,
gdy czytam -
wiem już więc,
co zrobię...

Zbuduję z moich książek dom.

Cztery ściany i dach
z systemem umożliwiającym
naprzemienne
wyjmowanie i wkładanie książek,
tak, aby zawsze któraś
pozostawała
w moich rękach,
podczas gdy inne będą mnie otaczać.
Poza tym żadnych drzwi ani okien
przez które mogłyby wpadać
rozpraszające dźwięki i światła.
Żadnych mebli
zmuszających mnie
do poszukiwania
wciąż nowych ustawień
i punktów odniesienia.

Usiądę pośrodku.

Będę smakować,
jakby pierwszy raz,
książki już mi znane,
książki - rzeki
do których można wchodzić
wiele, wiele razy
oraz delektować się tymi
jeszcze nieznanymi -
będę odkrywać kontynenty,
których nie ma na żadnych mapach.
Będę podróżować w nieskończoność.

Aż któregoś dnia,
jacyś ludzie,
akurat przechodzący obok,
w nagłym przebłysku ujrzą
książkowy dom.
Wówczas wiedzeni nieznaną siłą,
rozgorączkowani tajemnicą,
zaczną wyjmować z jego ściany
kolejne tomy poezji i prozy,
żeby dostać się do środka.

Lecz nie znajdą tam nikogo.



5.05.2014 r. 

środa, 20 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, wierszy i notatek strumieniowych z 2018 r.


Most of the people
Are asleep
While just a few
Are awake
Night train


***


Noc
Kruk skrzydłami
Okrył ziemię


***


Studnia życzeń -
Tylko kilka słów
We wszystkich językach

The wishing well -
Just a few words
In all languages


Publikacja na łamach Blithe Spirit Vol. 28, No. 1.
Wcześniej, w 2012 r., mój utwór zdobył wyróżnienie podczas II edycji Polskiego Międzynarodowego Konkursu Haiku.



***


zaglądam po latach
do swojego wiersza
sprawdzam czy trzeba
w nim coś poprawić
zmienić jakiś dźwięk
zastąpić słowo słowem
słowo ciszą
albo w miejsce ciszy
wstawić pojęcie
i niekiedy zmieniam
zastępuję i wstawiam
niekiedy wiersz jednak
przemienia się
w motyla i wyfruwa przez okno
swobodnie niewymuszenie
nareszcie wolny
przygotowywany do tego zawczasu
każdym poszczególnym wersem
z kolei innym razem
patrzę na wiersz a on
jest zapięty od góry do dołu
tworzy monolityczną całość
żyjącą własnym życiem
pulsującą wewnątrz
zamkniętą od zewnątrz
odrębną

całkowicie
ode mnie oddzielną


***


Nów
Wszystkie kody dostępu
Wysadzone w kosmos


***

Summer meadow
Among the flowers butterfly
From my dream

Letnia łąka
Wśród kwiatów motyl
Z mojego snu


3 kwietnia 2018 r. publikacja, wraz z tłumaczeniem na język rumuński, na łamach antologii Sharpening The Green Pencil; The Seventh Edition of The Haiku Contest.


***


All these birds flying
South, north,
West, east...
All these letters
I wrote to you
In my mind



Farewell
Snowflakes are stuck
To the pane



From one three - liner
To another...
Haiku addict


Moje powyższe utwory zostały opublikowane na łamach The Bamboo Hut; Journal of English Language Tanshi. Spring 2018 Issue.

***

Shooting star...
And there is nobody
To make a wish


25 kwietnia 2018 r. mój wiersz został opublikowany na łamach Haikuniverse; a daily haiku or micro-poem.


***


Burza magnetyczna
Spiker radiowy
Mówi językami


***


Suddenly, I feel that
Someone stares at me...
Window cleaner


2 maja 2018 r. publikacja na łamach The Haiku Foundation, Haiku Windows.

***


Samotność
Sonda w drodze
Na Marsa


***


Window seat
Wherever
I go


16 maja 2018 r. publikacja na łamach The Haiku Foundation, Haiku Windows.


***


All these words
Which remained
Unspoken...
Ghostly glow
Of dead stars


***


Haiku -
Firefly guiding me
Home


18 maja 2018 r. mój utwór zagościł na łamach Asahi Haikuist Network.

***


This subtle
Secret smile...
Her storm window


23 maja 2018 r. publikacja na łamach The Haiku Foundation, Haiku Windows.


***


Błyskawica
W oknie
Opuszczonego domu
Przez chwilę
Czyjaś postać


***


Bunt

Ulicami, alejami,
drożynami, deptakami,
ścieżynami, szlakami, skwerami,
polami i łąkami
idzie sobie
coś,
co nikomu
nie chciało przyjść do głowy.


***


Seaside church
The stained glasses made of
The mountain crystals


20 czerwca 2018 r. mój wiersz został opublikowany na łamach The Haiku Foundation, Haiku Windows.


***


Who I was
Who I became
Snowy fields


***


Breaking news...
Through an open window
Children's laugh


27 czerwca 2018 r. publikacja na łamach The Haiku Foundation, Haiku Windows.

***


Night sea storm
Through the roar of waves
Silence


18 lipca 2018 r. mój utwór został opublikowany na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.


***


A soft touch
Wakes me up
Smell of the sea


25 lipca 2018 r. publikacja na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.

***


Późny wieczór...
Kręgi jeszcze
Rozchodzą się na wodzie
Ale wokół
Już nikogo


***


W oknach
(przeważnie) starych kamienic
od rana do nocy
stoją
niestrudzeni podróżnicy. 
Oparci o parapety
(niekiedy mają podłożone poduszki),
spoglądają to w prawo,
to w lewo, czasem fiksują wzrok
na wprost, jakby coś
znienacka ich przywołało.
Uśmiechają się
do swoich wnętrz
wszechwiedzącym uśmiechem.
Patrzą i chłoną.

Przemierzają wszystkie
równoległe światy naraz.


***


Lunch time
At the bottom of a flower
Busy bee


26 września 2018 r. mój wiersz został opublikowany na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.


***


Świąteczny czas...
Babcia
Wraca z jarmarku
Z nowym dziadkiem
Do orzechów


***


In the middle
Of the meadow, a light touch
Of my previous life


17 października 2018 r. mój utwór zagościł  na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.


***


szukając
nie wiadomo czego czując że
to raczej ja jestem przez coś
poszukiwana że coś
za mną
podąża ze wszystkich sił pragnąc
ujawnienia
zaglądając zatem tu i tam przerzucając
odkładając cofając się po
swoich i nie swoich śladach wsłuchując się
w przybliżające się i oddalające
melodie w słowa zagłębiając się
dla odmiany i nieco przyznam bezwiednie
w ciszę
przemierzając
krainy mniej i bardziej migawkowe trafiłam
w końcu na
zapis
swojego starego snu snu
sprzed wielu już lat w tym śnie była
wielka nadzieja
wielka metafora
był kosmiczny pojazd i byłeś w nim ty tak
wyłącznie dla mnie jakby nikogo poza mną
poza nami nie było
wtedy pamiętam wtedy kiedy zapisywałam
ten sen to pojazd wydawał się
kluczowy jeszcze bowiem
takich nie wynaleziono a kiedy już
to nastąpi
będą idealne do przemieszczania się
po nowej planecie jaką przejmą ci
którzy
nastaną po nas ale teraz myślę
że to ty byłeś najważniejszy to do ciebie przecież
dojechałam choć nie było łatwo choć musiałam
w trakcie jazdy przesiadać się z tylnego siedzenia
na miejsce nieobecnego
kierowcy wyjść ze swojej
strefy komfortu żeby móc cię odnaleźć
poczuć jak mocno można być jak uważnie
jak intensywnie i jak ta
intensywność znosi
wszelkie słowa
zamieniając je w nośniki
czystej energii


***


Evening fog
Fills the forest
Song of my ancestors


31 października 2018 r. mój wiersz zagościł na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.

***


At dawn
A night thought
Fades into birdsong


13 listopada 2018 r. publikacja na łamach Haikuniverse; a daily haiku or micro-poem.


***


Blackberries
Suddenly taste of bananas...
Hiking in my dream


14 listopada 2018 r. mój wiersz został opublikowany na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.


***


Foggy hiking trail...
This hand, in my hand,
Is it still yours?!


21 listopada 2018 r. mój wiersz został opublikowany na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.

***


City sidewalk...
From all sides vacant eyes
Of mannequins


28 listopada 2018 r. mój wiersz został opublikowany na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.

***


Przebłysk

Kiedy podczas
spaceru w parku
próbowałam rozstrzygnąć,
czy tysięczny z kolei obraz,
który właśnie wyświetlił się
na moim wewnętrznym ekranie
jest wspomnieniem,
czy też wyobrażeniem
przesyconym emocjami
i pragnieniami,
zbudowanym wokół czystej
(choć niekoniecznie obecnie mi znanej) idei,
nagle ze sterty rdzawych liści
wyskoczyła
rdzawa wiewiórka
po czym
zniknęła w niej z powrotem.

Bez śladu.
Bez obciążeń.
Całkowicie beztrosko.
Jakby jej nigdy nie było.
Lub raczej jakby była
wspomnieniem
oraz wyobrażeniem zarazem.

(Po chwili osłupienia i zachwytu poszłam dalej).


***


Beyond the time
Just on the street
A man plays didgeridoo


5 grudnia 2018 r. mój utwór został opublikowany na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place.


***


In a faraway dream
On the streets of my city
A pride of lions


21 grudnia 2018 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.

***


City sidewalk at night...
Sudden touch of
Somebody's presence


26 grudnia 2018 r. mój utwór został opublikowany na łamach The Haiku Foundation, A Sense of Place. 

wtorek, 19 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek i wierszy z 2017 r.


In sauna
I close my eyes...
Pulsars


20 stycznia 2017 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network wraz z komentarzem wydawcy: "In Warsaw, Anna Goluba drifts into a rapid-eye dream about celestial neutron stars that emit intense pulses of radiation."

***


Bezkresne niebo...
Co i raz mrugają do mnie
Dawni bogowie


***


The secrets unfold
And fold again...
Night train journey


***


Winter night...
Untouched whiteness
Of her diary's pages

Zimowa noc...
Nietknięta biel
Kartek jej pamiętnika


1 kwietnia 2017 r., podczas szóstej edycji konkursu Sharpening The Green Pencil moje haiku zdobyło wyróżnienie i w trzech wersjach językowych: polskiej, angielskiej i rumuńskiej, zostało opublikowane na łamach pokonkursowej antologii.


***


At the bus stop
He still waits and waits...
The snowman



Missing my hometown
I begin to dig it out
Of the snow



At the bottom
Of empty wine bottle
New memories


1 maja 2017 r. moje utwory zostały opublikowane na łamach Failed Haiku; A Journal of English Senryu.

***


Ze strychu
Opuszczonego domu
Literata
Wciąż dochodzi stukot
Maszyny do pisania


***


Already crucified
(So with nothing else to lose)
He asked:
"Eli, Eli, lamma sabachthani?"
But still the silence
Was the only answer



Was it all
Worth it?
Empty shell



Working late
All these gods
Stuck behind desks
Are transformed
Into devils



Just to have
Something to hold on to...
Pocket stone


Moje powyższe utwory zostały opublikowane na łamach The Bamboo Hut; Journal of English Language Tanshi. Spring 2017 Issue.


***


Ryk maszyn
Spośród gałęzi ścinanego drzewa
Kwilenie


***


High noon
The curtain gently rises
With tomorrow's storm


28 czerwca 2017 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach Haikuniverse; a daily haiku or micro-poem.

***


Our first date
To give or not to give him
An apple


1 lipca 2017 r. mój utwór zdobył wyróżnienie podczas drugiej, dorocznej edycji międzynarodowego konkursu senryu im. Gene'a Murthy.

***


another ant on its way to the superstore



Kind of solstice...
I laugh at
My own senryu



Your word against mine,
My against yours, your...
And finally there is
Only one word left -
Tornado


Moje wiersze opublikowane na łamach Failed haiku; A Journal of English Senryu. Issue 19.


***

Poczekalnia
Na stoliku gazety
Sprzed lat


***


Deep silence
At the bottom of the well
Stars are shining


13 października 2017 r. mój utwór został opublikowany na łamach The Mainichi.
16 lutego 2018 r. w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2017 wydawca The Mainichi, Dhugal J. Lindsay, opatrzył mój wiersz następującym komentarzem: "The  middle  line  acts  as  a  pivot, with the  lack  of  a  hyphen  or  other  punctuation  at  the end of either the first or second line allowing the lines  to  be  paired  either  way.  If  this  were  to make  the  haiku  ambiguous, then  punctuation would need to be added but in this poem all lines can coexist together".



***


Scarecrow’s hat
A light touch of green -
Winter fields


3 listopada 2017 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Whisper of the night rivers...
Our ancestors are sending us
Messages


11 listopada 2017 r. mój wiersz haiku został opublikowany na łamach Haikuniverse; a daily haiku or micro-poem.

***


All these bright stars...
My departed and future
Relatives


1 grudnia 2017 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network. Wydawca, profesor profesor David McMurray, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "Writing from Warsaw, Anna Goluba attributes her source of poetic inspiration to these words by the magician and poet Aleister Crowley: “Every man and every woman is a star.""


***


Finally together ...
Family reunion
In dollhouse


29 grudnia 2017 r. haiku zostało opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network. Wcześniej, 1 maja 2016 r., zagościło na łamach Brass Bell; a haiku journal


niedziela, 17 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek i wierszy z 2016 r.


Mulled wine -
Through naked branches
Rays of light


1 stycznia 2016 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Because of passion for the books...


A long time ago
I went into the bookshop...
I stayed there forever



A long time ago
I started to read a book...
And I am doing it so far



Journey tickets
On the nightstand
Pile of the books


***


Glass skyscrapers
My hometown
Disappears


29 stycznia 2016 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Rosnący Księżyc...
Zapełniają się
Kartki pamiętnika


***


His whisper...
Ice sculpture
Begins to melt



Love
In one seed
The whole forest



The Little Prince
Inside this old gardener
When he sees his rose


19 lutego 2016 r. moje powyższe utwory zostały opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Chłodny poranek
Stojąc
Z kubkiem kawy w ręku
Patrzę przez okno
Na swoje wewnętrzne światy


***


Vernal equinox -
Honeybee flies round
A bud



Spring wind...
The way you used to
Look at me


18 marca 2016 r. moje wiersze haiku zostały opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network.


***


The man next to me
Transforms into dragon...
Tai Chi lesson


The European Quarterly Kukai; Spring 2016 Edition.


***


Autumn emptiness
Another day filled
With fog

Jesienna pustka
Kolejny dzień wypełniony
Mgłą


31 marca 2016 r. mój utwór, wraz z tłumaczeniem na język rumuński, został opublikowany na łamach pokonkursowej antologii Sharpening The Green Pencil 2016; The Fifth Haiku Contest. Trafił również do Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.


***


Watching TV news...
How I wish it all to be
April Fool’s Day


1 kwietnia 2016 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.

***


Starless sky...
All the wishes
Fulfilled


4 kwietnia 2016 r. mój utwór został opublikowany na łamach The Mainichi, zaś 10 kwietnia 2017 r. jako jeden z najlepszych wierszy haiku 2016 r. trafił do
antologii Haiku in English: Best of 2016 r.


***


On the bench
Where they sat
Forgotten rose


***


Nietoperze -
W zamkniętych parasolkach
Gotowość do lotu


***


From among green blades
Its stubborn stare...
Grasshopper


29 kwietnia 2016 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network.

***


Finally together...
Family reunion
In dollhouse


1 maja 2016 r. mój utwór został opublikowany na łamach Brass Bell; a haiku journal. Small things theme.


***


Vernal equinox -
Waterfall frozen
In half



Middle of the night...
From the baker's shop
Operatic music



Crowded
In the glass box...
People in the bus



Yesterday
I put a vase of flowers
In the center of table -
Finally, I have
My reference point



Just before
A final result...
Unlimited sky



Connected roots
Of these two trees...
As the years go by
We understand each other
Without words


Moje powyższe haiku i tanki zostały opublikowane na łamach The Bamboo Hut; Journal of English Language Tanshi. Spring 2016 Issue.


***


After the earth tremor
Palm line
I hadn’t had before


20 maja 2016 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network. Wydawca, profesor profesor David McMurray, opatrzył mój wiersz komentarzem zawierającym moją refleksję na temat synchroniczności: "Anna Goluba studied her hands. She concluded that the cracks in the earth caused by tremors resemble palm lines, noting “It was an incredible discovery for me, a very powerful image especially remembering that palm lines are not fixed - they change during our lifetime.""


***


Earth tremor
In my dream
A few days before


3 czerwca 2016 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Rozbłysk
W środku
Ciemnego lasu
Rozlewisko
Porośnięte kaczeńcami


***


Pilgrims
With baskets in the forest...
Summer dawn


1 lipca 2016 r. mój wiersz haiku został opublikowany na łamach Asahi Haikuist Network.

***


Przestawiam meble 
Szukam
Nowego wymiaru


***


Ślimak poruszył
Jednym czułkiem...
Zagrzmiało


***


podróż

coraz
głębiej
i głębiej
we śnie
opowiadam komuś
swój sen
potem jadę dalej
pociągiem
który rozgałęzia się
niczym rozstaje dróg
wybieram jedną z nich
ale mnie tam nie ma
więc biegnę do drugiej
spłoszona
czy siebie tam zastanę
potem budzę się
i jadę dalej


***


Wieczór przy kominku...
Co chwilę trzask
Rozłupywanych orzechów


***


Jazzy time...
Drops of sound
Lighten the night



Foggy twilight...
Today slowly
Becomes a memory



Full Moon -
In the lamplight
A closed book



Closure...
I write a letter
I'm not going to send



As I click on them
For a moment
They become alive...
Fashion models
On a website



Hot air trembles
Changing all the shapes
So I can only guess
What's getting closer to me...
My future lover
Or just another phantom


Moje utwory zostały opublikowane na łamach The Bamboo Hut; Journal of English Language Tanshi. Autumn 2016 Issue.

***


Głęboki zmierzch
Przez sztachety łypie
Dziki zwierz


***


Wyszłam z domu
A tam ludzie
W czapkach i szalikach


Wiersz zagościł na łamach Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.

***


Tree cutting -
Through the axes strikes
Dogs howling


16 grudnia 2016 r. haiku zostało opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Endless rain...
In the same stream
Blessing and curse


18 grudnia 2016 r. mój utwór został opublikowany na łamach Haikuniverse; a daily haiku or micro-poem.

***


Moonlight
Between the trees, a path
That wasn't there before


30 grudnia 2016 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Wandering
On the paths of my childhood
Fog


The European Quarterly Kukai; Winter 2016 Edition


sobota, 16 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek i wierszy z 2015 r.


Kiedy wracam do domu
Kłaniają mi się drzewa -
Nocna wichura


***


Nów Księżyca -
Pies z nosem przy ziemi
Biega w kółko


***


Wspólnota mieszkaniowa -
Wieczorem w każdym oknie
Zaciągnięte zasłony


***


Nasza kolejna kłótnia -
Mucha w pajęczej sieci
Nieruchomieje


***


Gwiazdy na niebie -
Nimi byliśmy
Nimi będziemy


***


Wieczór w kawiarni -
Na kolejnej serwetce
Haiku


***


Backyard
Moonlight fills
The empty well


***


Schowana w sobie
Po wielokroć...
Matrioszka


***


Po rozstaniu -
On dzwoni do mnie
I po chwili
Wciąga mnie
W swoje milczenie


***


Dźwięk mis tybetańskich
Podczas warsztatów
W sali klubowej
Zostaje
Tylko moje ciało


***


Za oknem
Mróz
Coraz silniejszy
Zapach pomarańczy
W moim domu


***


Silence
Through the silence
Snowy night


***


Spring thaw
In the fresh puddle
The old carrot


Haiku zostało opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network.

***


Plaża wieczorem -
Zamek z piasku
Pusty


***


Nagła ulewa
W popłochu ucieka
Kilka łez


***


Rainy days...
I'm walking
On the water


***


Rozstaje dróg -
Nad jedną z nich
Fruwa motyl


***


Przeczucie czyjejś obecności...
Tuż przy mojej nodze
Ślimak


***


Always ready to fight
For itself...
Cactus


European Quarterly Kukai; Spring 2015 Edition.


***


Strych -
Zaglądam do starej skrzyni
Z nowym przeczuciem


***


This old apple tree
In bloom, again -
My piece
Of paradise
I've never lost


***


Departing crows...
My dark thoughts
Fade away


Odlatujące kruki...
Moje czarne myśli
Zanikają


1 kwietnia 2015 r. publikacja, wraz z tłumaczeniem na język rumuński, na łamach pokonkursowej antologii Sharpening the Green Pencil.


***


Iskra, która
Ożywia nieożywione -
As Buław


***


Uczucie po brzegi
Wypełnione sobą -
As Pucharów


***


Decyzja, która
Nie pozostawia złudzeń -
As Mieczy


***


Kamień węgielny
Pod każdą budowę -
As Denarów


***


After meditation
In front of me the mountain
Of pistachio shells


8 kwietnia 2015 r. mój powyższy utwór został opublikowany na lamach The Mainichi Daily News.
19 kwietnia 2016 r. w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2015 r., ówczesny wydawca The Mainichi Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "This is some unexpected humor"


***


Pomiędzy tym,
Co się wydaje,
A tym,
Co się okazuje...
Ubywający Księżyc


***


Po awarii prądu
Odnaleźliśmy się
W nowych konfiguracjach


***


Piszę
Trzymam w ręku
Nić Ariadny


***


Nasza pierwsza noc -
Ze snu budzi mnie
Haiku


***


Wpatrujemy się
W siebie bez słowa
Za to w głębokiej zadumie -
Kołysząca się na wodzie kaczka
I ja, wciąż na brzegu


***


Holiday at last...
I dive into
The moonlight


***


Twilight -
Cat stares into
The empty hall


14 maja 2015 r. mój wiersz haiku został opublikowany na łamach The Mainichi Daily News.
19 kwietnia 2016 r. w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2015 r., ówczesny wydawca The Mainichi Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "This writer has a keen sensibility for haiku"


***.


Na mapę świata
Naniesiono dziś
Nowy ocean -
Królowa Śniegu
Rozpłynęła się we łzach


***


Pomiędzy moimi myślami
O tym, co było i być mogło...
Zapach skoszonej trawy


Utwór trafił na łamy Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.


***


Studnia życzeń -
Tylko kilka słów
We wszystkich językach

The wishing well -
Just a few words
In all languages

De wensput-
Enkele woorden slechts
In alle talen


Honorable mention, 2nd Polish International Haiku Competition 2012


Mglisty wieczór -
Stara łódź
Tonie w ciszy

Foggy evening -
The old boat
Sinks in the silence

Mistige avond -
De oude boot
Verzinkt in de stilte


Commendation, 3rd Sharpening the Green Pencil Haiku Contest 2014


Moje powyższe utwory, w trzech wersjach językowych: polskiej, angielskiej i niderlandzkiej, zostały opublikowane na łamach holenderskiego magazynu Whirligig; multilingual haiku journal. Vol.VI-1 / May 2015.

***


Chwila zawieszenia -
Z butelki znalezionej na plaży
Najwyraźniej
Ktoś przede mną
Wyjął list


***


After stormy days
Out of the blue,
Blue sky


29 maja 2015 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Trying to recollect
How this all began...
Starless sky


1 czerwca 2015 r. mój utwór został opublikowany na łamach kwartalnika A Hundred Gourds, 4:3 June 2015.


***


Non omnis moriar -
The cemetery chapel
Smells of lilac


1 czerwca 2015 r. mój utwór został opublikowany na łamach kwartalnika A Hundred Gourds, 4:3 June 2015.

***


Deep night
I try to find
My own voice


***


Raining...
Is it still
The same day?


19 czerwca 2015 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach Asahi Haikuist Network.

***


That faraway star...
That part of me
Never sleeps


***


Nasza ostatnia
Jak się później okazało
Wspólna wycieczka...
W środku lasu
Ruiny wioski


***


Nów Księżyca
Nad pustą kartką
Zawisł długopis


***


Czas snu -
Na nocnych stolikach
Maski


Mój wiersz zagościł na łamach Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.

***


Summer night
On the other shore
Bonfires too…


31 lipca 2015 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Strange ships
Sail into harbor...
Midsummer dream


7 sierpnia 2015 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network.

***


Upał
Wyschła rzeka
Zapomnienia


Mój wiersz zagościł na łamach Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.
***


When I ask her a question
She asks me the same one...
Talking with a parrot


***


When I look at him
It starts to melt...
My ice cream


1 października 2015 r. mój utwór został opublikowany na łamach Brass bell: a haiku journal.

***


Buying
One way ticket...
Autumn equinox


2 października 2015 r. mój utwór został opublikowany na łamach Asahi Haikuist Network.


***


Do I belong here?
Autumn equinox


16 października 2015 r. mój utwór został opublikowany na łamach Asahi Haikuist Network.

***


mam nagrania
sprzed wszelkiego policzalnego czasu
samoczynnie odtwarzają się
w środku nocy
kiedy śpię

w nieprzenikalności
położonej o wiele poziomów poniżej
niż zwykła ciemność
będąca brakiem światła
(ta czerń nie zna bowiem
swojego przeciwieństwa)
rozlega się wówczas
głos oznajmiający
odwieczne prawdy

dochodzi z zewnątrz
dochodzi ze mnie
równocześnie
stąd wiem że jestem
całym światem
bez początku
i bez końca


***


My thoughts
Always on the move
Ocean currents


30 października 2015 r. mój utwór został opublikowany na łamach Asahi Haikuist Network.


***

November morning -
The cemetery gate
Opens


2 listopada 2015 r. publikacja na łamach Brass bell: a haiku journal.

***


Writing...
Reaching for
The unspoken


***


Nadchodząca Pełnia...
Zbyt długo napięta struna
Pęka


***


All these
Family secrets
Suddenly exposed...
In the middle of the night
The owl's scream


1 grudnia 2015 r. publikacja na łamach kwartalnika A Hundred Gourds, 5:1 December 2015.


***


Long night
Reading another book
About insomnia


1 grudnia 2015 r. mój wiersz został opublikowany na łamach Brass bell: a haiku journal.

***


Silence
So many stars above
Abandoned village


The European Quarterly Kukai, Winter 2015 Edition.


***


Your old coat
Still in our wardrobe...
Frozen time


18 grudnia 2015 r. publikacja na łamach Asahi Haikuist Network. 


piątek, 15 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i notatek strumieniowych z 2014 r.


I po świętach...
W osiedlowych śmietnikach
Gromadzą się
Nagie szkielety
Choinek


***


Kosmos
W poczekalni
Na izbie przyjęć
Mijają
Lata świetlne


***


African drum -
My heart starts to beat
With its rhythm


48th Caribbean Kigo Kukai; theme - music competition. Moje haiku zostało opatrzone komentarzem: "Conjures image of ancestral beats and origins of the instrument".


***


Babie lato
Snuje się
Kolejny dzień


***


Długa noc -
Kolejny puzzel
Na swoim miejscu


***


Foggy evening -
The old boat
Sinks in the silence


1 kwietnia 2014 r. za powyższe haiku otrzymałam wyróżnienie podczas trzeciej edycji konkursu Sharpening the Green Pencil.
16 października 2016 r. mój utwór, wraz z tłumaczeniem na język chiński, został opublikowany w ramach projektu Butterfly Dream poety Chen-ou Liu.
Powyższy wiersz trafił także na łamy The Haiku Foundation, World of Haiku: Poets of Poland.



***


Niebo bez gwiazd -
Tęsknota za życiem,
Którego nie było


***


Rhetorical question.

Her smile - 
so innocent
and seductive at the same time.
Something you can reach, as well,
if you go
to hell
and come back
in one piece.

So...
Do you really still want it?


***


radio nocą
przemawia językiem
zbiorowej duszy
opuszczeni nagle
przez obowiązki codziennego dnia
pozostawieni ze sobą twarzą w twarz
bezsenni
gdyż sen przebudzonych
już nie nawiedza
co chwilę
łączą się ze stacją
upewniając się wzajemnie
o swoim istnieniu
witaj Krzysztofie Zdzisławie Mario Magdaleno
Piotrze Andrzeju Renato
cieszymy się że jesteś z nami
jestem
więc jesteśmy razem

po czym z powrotem
wycofują się w ciszę
z delikatnością i taktem
charakterystycznym dla tych
którzy potrafią stąpać po kruchym lodzie


***


waiting room becomes our whole world


raining my watch still says the same hour


hesitation another train leaves without me


between one incarnation and another the little butterfly


Moje powyższe jednowersowe haiku zostały opublikowane na łamach Brass bell: a haiku journal.


***


XIV Wielki Arkan - Umiarkowanie.

jedno przemienia się w drugie
drugie w trzecie wciąż
i na zawsze mając w sobie
źródło
istniejące lecz rozpoznawalne tylko
dla wtajemniczonych
trzecie znienacka staje się czwartym
czwarte kolejnym
z którego znów poniekąd samo
wyłania się następne
i nagle już wiem że tak będzie trwało
dopóki się nie wyczerpie
przynajmniej na tym etapie
nie jestem bowiem w stanie
tego przerwać
zupełnie
jakbym śniła na jawie
i może nawet tak jest
przemiany więc trwają
zmarli ożywiają
żywi odchodzą
kształty zatrzymują się w sobie
na coraz krócej
jakby nie wytrzymywały
odśrodkowego ciśnienia
nie mogę nic na to poradzić
obserwuję będąc jednocześnie
wewnątrz
wiedząc że przemienia się
po to żeby się wykrystalizować
uwolnić się z moich oczekiwań
oraz przyzwyczajeń
pozbawiona ich jestem gotowa
na wszystko
i na nic
przerażona
i jednocześnie silna nieznaną wcześniej siłą
w ciemnościach
w wewnętrznym widzeniu
gdyż zewnętrzne oko jest tu
całkowicie bezradne
dostrzegam zarys błoniastych skrzydeł
i twarz obciągniętą skórą suchą jak pergamin
na którym zostały spisane dzieje świata


***


New Moon
I hide myself in
My own shadow


Publikacja na łamach Brass bell; a haiku journal.

***


Otwarta brama -
Aż po horyzont
Płonące znicze


***


Podczas kiedy oni
Milczą
Ich awatary
Prowadzą ożywioną dyskusję -
Coraz głębsza noc


***


Porywisty wiatr...
W piruetach liście
Zielonej herbaty


***


Stara kamienica -
W każdym oknie
Zapada noc


Mój powyższy utwór trafił do Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.

***


Sitting motionless
And looking at one point... 
The doll


3 grudnia 2014 r. mój wiersz został opublikowany na łamach "The Mainichi Daily News".
7 kwietnia 2015 r.,w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2014 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "There is a haikuic punch in the last word, which is like a living thing".



***


Przedświąteczny czas -
Co i raz
Dźwięk minutnika