Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2024

Zniknęły


Zniknęły nagle 
I chaty, i pałace...
Mgła



Spacer
Gęsta mgła przeszywana
Krzykami mew



Krzyki mew
Nad zamkniętą smażalnią ryb
Zachodzi słońce 

piątek, 26 stycznia 2024

Połów


Radość
Lecz tylko na powierzchni
Ból za to
Wciąż głębszy
Rybacy coraz dalej
Wypływają w morze
Żeby złowić cokolwiek

sobota, 5 sierpnia 2023

Beczenie

 
Beczenie
Owiec o zmierzchu
Wśród wysokich traw
Martwy pasterz



Imieninowy spacer
Na brzegu parkowego stawu
Czarny łabędź
Z dziobem schowanym w pióra
Śni o dalekim morzu



Klangor żurawi
Te wszystkie „chyba”
Które wyleciały dziś
Z mojego opowiadania



Czerwcowy skwar
Jaszczurka w cieniu
Świeżego grobu



Pole maku
Czyim jesteś
Snem?

piątek, 8 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i wierszy z 2010 r.


Nowy Rok –
Ze śnieżnej zaspy
Antena


***


Puste pola
Aż po horyzont
Śnieżna cisza


***


The old love letter
So many grammar mistakes
And tracks of tears


20 stycznia 2010 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".

***


Mroźna zawierucha
W parku wieje
Pustką


***


Głęboka cisza
Pod warstwą lodu
Przemknęła ryba


***


Niewypowiedziane albo uwalniająca siła pisania.

Gdybym pragnęła
jeszcze bardziej,
szyby w okolicznych domach
zadrżałyby,
a potem zamieniłyby się
w gwiezdny pył.

Gdybym pragnęła
jeszcze bardziej,
nagle onieśmielona Etna
nie odezwałaby się już
nigdy więcej.

Gdybym pragnęła
jeszcze bardziej,
wodospady zastygłyby w połowie
a świeżo postawione tamy - pękły.

Ale spełniło się tuż przed.
Zakołysało się na krawędzi.
W nagłówkach gazet,
czarno – na białym
„świat wstrzymał oddech.”

U moich stóp znikąd
wylądowało krucze pióro.

Spisując nim powyższe
uwolniłam moc
niewypowiedzianych pragnień.


***


Śnieży…
Przeskakuję
Z kanału na kanał


***


I na cóż gwiazdom
Ich chełpliwa niepoliczalność?
Wczoraj
Swoim krzykiem
Strąciłam jedną z nich


***


Mroźna noc –
Cichą doliną spłynęła
Kropla potu


***


Królowa Śniegu –
W jego ramionach
Nagle taka drżąca


***


Radość tworzenia.

To
czymkolwiek by na daną chwilę
było lub nie było
napisało się,
choć równie dobrze mogło
utkać się w gobelinie,
namalować się w obrazie,
uchwycić się w fotografii.
Dowolność środków niewyczerpana
i odsyłająca tego, kto akurat
trzymał w ręku długopis lub aparat
na margines wydarzeń.
A więc tym razem akurat napisało się.
Wychynęło
z najgłębszej, podświadomej pamięci
zupełnie nieznanych prapraprzodków
i zażądało dla siebie wyrazu,
omijając bez najmniejszego wzruszenia fakt, że
ten, przez którego postanowiło zaistnieć
bierze właśnie prysznic,
jest na randce,
robi jajecznicę i wolałby jej nie przypalić,
śpi snem sprawiedliwego,
kocha się z kimś o kim śnił podczas
bezsennych nocy.

Cóż to wszystko znaczy wobec
tętniących skroni,
ucisku w gardle,
skamieniałego splotu słonecznego,
nie mających zamiaru ustąpić dopóty,
dopóki wciąż nie przejawione
nie znajdzie dla siebie
upragnionego wyrazu,
idealnie trafiającego w sedno,
czymkolwiek by ono na daną chwilę nie było.
Te i inne objawy
tak dobitnie zaświadczające o człowieczeństwie
muszą zostać teraz przekroczone,
chociaż nikt tutaj nikomu
nie obiecuje nic w zamian.

No, może poza chwilą ulgi,
ale ta nie jest przecież wcale nagrodą
lecz raczej kropką nad „i”
w dziele, które nie ma końca
lub które raczej przetrwa tyle,
ile przetrwa ludzkość;
w dziele w którym wszystkie nazwiska
odbiją się jednakowym echem.


***


Ostatni śnieg topnieje –
Cynamonowy herbatnik
Unosi się
Na powierzchni kawy
Przez chwilę


***


Kiedy skończyłam
Porządkować swoje myśli,
Taras zawieszony był praniem,
A w całym domu pachniało
Pastą do podłogi i ciastem


***


Thaw –
The village dwellers
Gaze at the river



27.04.2010 r. mój powyższy utwór został opublikowany na łamach "The Mainichi Daily News".

***


Czekając na gości…
Na cukrowej róży
Przysiadł motyl 


***


Preludium narasta -
Burza w ciemnościach
Wzbiera szumem liści


***


Zdjęcie oglądane
W dzisiejszym śnie…
Po odwróceniu, zamiast spodziewanej
Daty i nazwy miejscowości,
Zupełnie nieznany krajobraz


***


Róża w pączku -
Piękność, która jeszcze
O sobie nie wie


***


Leśna osada -
Na przydomowych ławeczkach
Jogini


***


Nieplanowana podróż -
Pocałunek prowokuje
Pocałunek


***


Świt -
Znana dotąd droga
Rozwidla się


***


The storm begins -
Suddenly we start
To scream at each other


17 września 2010 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach "The Mainichi Daily News".


***


Nocna mżawka -
Światła wielkiego miasta
Drżą w kałużach


***


Międzysłowia

Między jednym zdaniem
pozornie niedbałym
i drugim
nieświadomym własnego znaczenia
wymknęły się
słowa prawdy;
rozsypały się
niczym diamenty,
rozpękły
od niepojętej, odśrodkowej siły,
której imienia
próżno szukać w słownikach.

Nagle tak lekkie.
Uwolnione raz na zawsze.
Przemieniające każdy
napotkany po drodze atom.


***


Nocne ognisko -
Wpatrzeni w płomienie
Wyruszamy w różnych kierunkach


***


Nieodgadniony horyzont...
Mgła
Szumi morzem


***


Szymborska -
W lekkich wersach
Granaty do rozrywania schematów
I czarny humor
Na otarcie łez


***


Uliczny mim -
Coraz liczniejsi przechodnie
Solidarnie nieruchomieją
W niewypowiedzianie
Słusznej sprawie


***


Milczące spotkanie.

Przyciągnęła moją uwagę tym, że wprost emanowała niewymuszonym spokojem i wewnętrzną harmonią. Mogła mieć pewnie pięćdziesiąt parę lat, była schludnie, prosto i elegancko ubrana; dopasowane kolory w odcieniach beżu, proste, krótkie ciemnoblond włosy...Niczego od nikogo nie wymagająca, ale jednak silnie obecna. Zupełnie tak, jakby mówiła całą sobą - "Długo szłam do punktu, w którym jestem teraz. Musiałam pokonać piekło i niebo, walczyłam; czasami wydawało mi się, że ta walka nigdy się nie skończy, walczyłam ze wszystkimi i o wszystko, o siebie. Nawet sen mnie z tego nie uwalniał, bo często ukazywało mi się we śnie to, co przeżywałam na jawie, tyle, że pozbawione wszelkich iluzorycznych przesłon... Aż w końcu, któregoś dnia, gdy poczułam się już tym wszystkim bardzo zmęczona, nagle zrozumiałam, że piekło i niebo są we mnie i tylko ja mogę je pokonać, odebrać im moc, aby one dłużej nie rządziły mną. Wtedy też przestałam mieć wrażenie, że życie miota mną to tu - to tam. Odnalazłam spokój, jakiego nigdy wcześniej nie znałam".
Tak naprawdę nie wiem, czy to była jej nieopowiedziana na głos historia, czy też na jej widok to we mnie obudziło się coś, co już od jakiegoś czasu szukało swojego kształtu i na różne sposoby próbowało do mnie przemówić. Ale to przecież nie ma większego znaczenia.


W zatłoczonym, brudnym autobusie
Kobieta z bukietem
Czerwono - złotych liści


***


Coraz bardziej jesiennieje...
Kubek gorącej czekolady
W obu dłoniach


***


Właśnie teraz
Ktoś gdzieś się rodzi,
Ktoś gdzieś umiera -
Między jawą i snem
Wzdrygnięcie


***


Cmentarna ścieżka -
Dziewczynka wpatruje się
W lecący samolot


***


Niedopowiedzenia...
W Księżycowym świetle pływają
Jamochłony


***


Zamykam oczy
Jego dotyk przenosi mnie
Daleko stąd


***


Coraz krótsze dni -
W sklepie z oświetleniem
Tłum


***


Nienasycenie -
Przez całą noc
Czytam


***


Szept w ciemnościach...
Z odległych galaktyk
Nawoływanie do powrotu


***


Środek nocy -
Wciąż czuję na sobie
Wzrok nieznajomego,
Którego spotkałam
We śnie


wtorek, 5 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i wierszy z 2009 r.


Chwila wytchnienia
Na pustym polu
Stos kamieni


***


Opuszczony dom
Na adapterze wciąż
Kręci się płyta


***


Już po balu –
Porzucone na podłodze
Maski królów i błaznów


***


Saguaro
 

  O saguaro, pięknym, olbrzymim kaktusie rosnącym na pustyni tak pisze Clarissa Pinkola Estés w „Biegnącej z wilkami” – „Saguaro można podziurawić kulami, pokroić, przewrócić, podeptać, a mimo to nie traci żywotności, wciąż przechowuje życiodajną wodę, wciąż rośnie dziko i regeneruje się z czasem”. 
  C.P. Estés wspomina o saguaro porównując do niego kobietę, która jeśli nawet, wskutek różnych okoliczności, straci grunt pod nogami, jeśli nawet wciągnie ją wir życia i niechcianych obowiązków, nigdy nie powinna zapominać o sobie, nigdy nie powinna zapominać, kim jest tam… - wewnątrz, w głębi siebie. W każdym wieku i bez względu na to, co pomyśli otoczenie, nigdy nie powinna wyrzekać się tego, co dla niej jest najważniejsze, a co stanowi o jej jestestwie. Musi pamiętać o tym, że zawsze może do siebie powrócić; niezależnie od tego jak długą drogę przebyła, poszukując na zewnątrz tego, co zawsze było w niej samej.


W pustynnym saguaro
Drzemie
Moc zmartwychwstania


***


Carmina Burana Carla Orffa...
Las wyłowiony z ciemności
Światłami reflektorów
Nagle rozbrzmiał
Tajemnym wielogłosem 


***


Kiedy rozmyślam o tobie
Nagle z radia
Dobiegają do mnie słowa
Nieznanej wcześniej piosenki:
„I’ll be your shelter”…


***


Jego pierwszy spacer…
Szczeniak obszczekuje
Bałwana


***


Lotem motyla…
 

Wciąż uśmiechasz się
Tak, jakbyś wiedział
Więcej niż inni

Ale ten uśmiech nie jest już
Przeznaczony dla mnie
A tajemnica, jeśli zostanie odkryta,
To z pewnością już nie przede mną

Twój wzrok wciąż tak samo
Zdaje się przenikać ściany
I sprawia, że kobiety
Nie potrafią ci odmówić
Mimo, że jak zwykle swoje życzenie
Zaznaczasz ledwie mimochodem

Ale ja już
Nie jestem jedną z nich

Wciąż spisujesz swoje mądre myśli
Ubrane w gładkie, stylizowane słowa
Spomiędzy, których przeziera twarz
Twojej nowej muzy

To, co mówisz, wciąż tak samo
Iskrzy się dowcipem
Pozornie niedbale wymierzonym
W uwiedzenie już nie mnie…

Tak sobie o tym wszystkim rozmyślam
Układając w wazonie słynne, czerwone róże,
Podarowane mi już nie przez ciebie

I wsłuchuję się w dookolną ciszę
Znienacka przypominającą mi o tym
Że kilka pięter wyżej
Oparci o niewielki, antyczny stolik
Od zarania dziejów
Przypisani do swoich ról
Anioł z Diabłem
Grają w szachy
W skupieniu nie większym niż trzeba
W okazywaniu emocji obydwaj
Mistrzowsko powściągliwi
Choć prawdą jest, że coraz
To jednemu to drugiemu
Wymyka się 
A to uśmieszek, a to ziewnięcie

I kiedy mam już ciężko westchnąć
Nad dolą i niedolą pionków,
Do mojego pokoju nagle
Wlatuje motyl
I zatoczywszy
Wokół moich metafizycznych rozmyślań
Kilka beztroskich kręgów
Wylatuje z powrotem
Jak gdyby nigdy nic

W niezrozumiałym dla siebie zdumieniu
Podchodzę do okna i widzę go
Jeszcze przez chwilę
Jak trzepocze kolorowymi skrzydełkami
Na tle nieskończonego nieba
Nieba bez początku i bez końca
Nieba niepodzielnego w sobie
I pozbawionego sprzeczności
Nieba, które jest


***


Podczas medytacji
Wyrosła przede mną góra
Łupinek po pistacjach


***


Nieznana rzeka –
Ktoś na drugim brzegu
Woła mnie po imieniu


***


Spacer we mgle –
Nagle przed nami
Wyrasta las


***


Przebudzenie –
Księżycowy promień
Musnął różę


***


Podróż w nieznane –
Odbijam się po wielokroć
W jego oczach


***


Poranny telefon –
Burzowe chmury
Rozstąpiły się


***


Poranne myśli –
Leniwe, morskie fale
Muskające brzeg


***


Ruiny zamku –
W dawnej sali balowej
Dywan z mleczy


***


Przebudzenie –
Wyciągam z pawlacza
Walizkę


***


Mountain climbing
With every step the silence
Is deeper and deeper


15 maja 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
24 maja 2016 r. publikacja w ramach projektu Butterfly Dream poety Chen-ou Liu, który również przetłumaczył mój utwór na język chiński.



***


Ten jego wzrok…
Nagle nabieram
Kocich ruchów


***


Stary sad
Gałęzie zrastają się
We wzajemnych uściskach


***


Piszę
Kolejna herbata
Wystygła


***


Wybiła północ…
Stare schody
Zapomniały skrzypnąć


***


Otwarta książka –
Między słowami mędrców
Przebiegła mrówka


***


Widok z okna –
Jakiś obcy statek zawija
Do portu z mojego snu


***


Omal nie wyznałam ci
Jak bardzo cię… -
Omal nie przerwałam
Naszej partii
Szachów


***


Nocny seans -
W blasku fajerwerków
Skąpane morze


***


Irysy
Wśród zielonych traw
Fioletowe płomienie


***


Pole kapusty -
Spod największego liścia
Gaworzenie


***


Powrót ze szczytu…
Jeszcze jeden
Pocałunek


***


Just a moment
Before...
Scent of rain



19 października 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
30 marca 2010 r., w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2009 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "That delicate scent just before rain falling ... she got it. "Haiku shows us what we knew all the time, but didn't know what we knew." -- R. H. Blyth"



***


Z tobą w górach –
Niebo
Na wyciągnięcie ręki


***


Zaśnieżona droga
Ślady wilczych łap
W odciskach butów