Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lipca 2026

Zmierzcha się…


Zmierzcha się…
I nagle staw zaczyna
Rechotać



Nad rzeką - 
Patrzę jak płynie
Czas



Pomiędzy
Narodzinami a śmiercią
Świetlik



Moje powyższe utwory zostały opublikowane na łamach Papierowego Żurawia, Internetowego Magazynu Polskiego Haiku nr 1/2026 (8). 
 

wtorek, 13 czerwca 2023

Bezgwiezdne niebo

 
Bezgwiezdne niebo
Na pełnym oceanie
Pusty ponton



Nocny klub
Tańczą cienie na ścianie
Jaskini



Deszczowe popołudnie
Na biurku przysypia
Otwarta książka



Majowy wieczór
Niesie się po rzece
Gardłowym śpiewem



Świt
Pieje kogut uwięziony
W smartfonie

niedziela, 2 czerwca 2019

Zamyślenie


Zamyślenie
Mój cień dotarł
Nad brzeg rzeki



Migające za oknem
Pola, lasy i łąki...
Spojrzenie
Nieznajomego z pociągu
Oplata mnie coraz ciaśniej



Zmierzch
Wczepiony w okienną siatkę
Nieznany owad


środa, 13 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów, wierszy i notatek strumieniowych z 2012 r.


Szykując się
Na nasze spotkanie... -
W powietrzu unosi się
Różany zapach
Balsamu do ciała


Wieczorna medytacja -
Płomień świecy
Uspokaja się


1 stycznia 2012 r. publikacja na łamach miesięcznika Libertas.


***


W zapadających ciemnościach
Cichną wszelkie odgłosy -
Podnosi się kurtyna


***


Rześki poranek,
tak wczesny, że
wszystko w nim było
dopiero przeczuciem.
Trawa, mokra od rosy,
wciąż jeszcze zanurzona w półśnie.
Śpiew ptaków ze wszystkich stron
nawołujących nowy dzień.
Błękit, czysty,
po sam horyzont.
To wszystko spowiło mnie
od razu,
już na progu domu.
Było w tym szczęście,
doskonałe.
Rozpoznałam je
po latach.


***

 

Twilight
Our shadows
Become one


***


Czas pomiędzy -
Na pętli
Puste autobusy


***


Historia życiem napisana -
Między liniami papilarnymi
Haiku



Słowo -
Kamień od którego
Rozchodzą się kręgi


1 lutego 2012 r. publikacja na łamach miesięcznika Libertas.


***


Z rytmem rzeki -
Na ramionach wioślarza
Wije się wąż


***


Full Moon -
My shadow becomes
Larger than me



Autumn evening -
Between my diary pages
Flames



Carousel -
It's still spinning
Without me



It's getting dark
When I coming back home...
I am recalling
My way
Step by step


Moje utwory opublikowane na łamach Haiku Pix Review No. 4/2011


***


Rozpędzone miasto -
Z podziemnego przejścia
Dźwięk akordeonu



Raz szybciej, raz wolniej.
Na piechotę, rowerami,
samochodami, paralotniami,
samolotami, statkami, łodziami...
Jak komu wygodniej.
Jak komu dano.
Jak od wieków
rzeka zdąża do Morza.


1 marca 2012 r. publikacja na łamach miesięcznika Libertas.


***


Cała drżąca
Od niewidzialnych dotknięć -
Tafla jeziora nocą


***


infinity
my thoughts are running
they are passing through
everything from the past
and from the future
the present moment is elusive
everything begins and ends
at the same time
begins and ends
begins and ends...
and suddenly there is
emptiness
(hard to even tell that "there is"...)
like blessing
without name
without borders
I just let it be
it's like dancing on the edge
what can be more
alive
than this
than emptiness
without beginning and end


***


Piszę -
Zacieram granicę
Między jawą i snem


***


Głód -
W kilku książkach naraz
Zakładki


***


Nocny ekspres -
Rozmawiamy o wszystkich
Zaległych sprawach


***


czas pełni księżyca
 
zaglądam do kuchni
ale kubek mam już w dłoni

przez chwilę stoję
na środku przedpokoju
między wejściem i wyjściem

otwieram książkę
i zaraz zamykam
bo już pierwsze przeczytane zdanie
jest tym właściwym

wybieram numer
i momentalnie
się rozłączam
bo odpowiedź przychodzi
wcześniej niż głos
który miał się rozlec

otwieram szafę
a tam w ubraniach wiszą
zaklęte historie
migawkowe i te wiekopomne

jestem wszędzie i nigdzie

na tle dalekiego świetlistego kręgu
powoli przepływa chmura


***


Coraz bardziej
Oddaleni od siebie...
Wielki Wybuch wciąż trwa


***


The wishing well -
Just a few words
In all languages


Moje powyższe haiku zdobyło wyróżnienie podczas II edycji Polskiego Międzynarodowego Konkursu Haiku.


niedziela, 10 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów, wierszy i notatek strumieniowych z 2011 r.


Pomiędzy domysłem i pewnością -
Zimowy ogród


Jeden z kilku moich utworów, który trafił na łamy Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz. 



***


Głęboka zima
Wchłania mnie
Nowa powieść


***


Zimowa zaduma -
W białej pustce
Pulsuje kursor


***


Ona.

Była niezawodna. Spokojna, silna i piękna. Miała regularne rysy twarzy i lekko skośne, jasnoniebieskie oczy. Emanowała czymś, co z jednej strony wydawało się niedosiężne, a z drugiej - upragnione. Kiedy podczas różnych uroczystości rodzinnych gwar rozmów stopniowo narastał, kiedy pieniste fale wznosiły się do zenitu, żeby potem opaść z wielkim hukiem, kiedy najostrzejsze nawet dysputy, nie wiadomo jak i dlaczego, znienacka rozbrzmiewały wybuchami uwalniającego śmiechu - ona pozostawała nieporuszona. Zawsze w tym swoim ciemnym turbanie, dającym wrażenie gładko zaczesanych do tyłu włosów, okalających jej twarz. Zawsze z odsłoniętymi ramionami o regularnych, lekko zaokrąglonych liniach, doskonałych, jak ona sama, lecz doskonałych bez narzucania się; najnaturalniejszych w świecie. Budziła tęsknotę za czymś dalekim, lecz kiedyś na pewno istniejącym... Za doskonałymi czasami, kiedy wszystko działo się po raz pierwszy i było tym, czym jest i niczym więcej. Za czasami, w których każdy detal był zaczątkiem pięknej i spójnej, nie znającej przeszkód historii, nie zatrzymującej się na niczym, lecz jednocześnie w pełni wyzyskującej każdą napotkaną chwilę. Czy takie czasy naprawdę istniały, czy też rozgrywały się tylko w pragnieniach?...Im bardziej bowiem rzeczywistość się od nich różniła, tym większej nabierały intensywności, ale i tym bardziej się oddalały... Ona znała odpowiedzi na takie pytania. Wiecznie zamyślona, nigdy się nie uśmiechała... Emanowała za to spokojem, spokojem Ducha, który przewędrował wiele krain i niejedno widział; ducha, który w każdym początku momentalnie dostrzegał to, co było w nim immanentnie zawarte - koniec. Kiedy teraz o tym myślę, widzę, że snuł się on między nami od dawna, widzę, jak bardzo był nieubłagany, jak bezlitośnie, z bezwzględną konsekwencją zbliżał się krok po kroku i zataczał coraz ciaśniejszy krąg; krąg, w którym z upływem czasu, było nas coraz mniej. Szczególnie widać to było podczas kolejnych uroczystości, z okazji corocznych świąt... Ona jednak była obecna za każdym razem i to dawało mi siłę, dzięki której uczyłam się godzić z Nieuchronnym. Bo w końcu, któregoś dnia, zupełnie niewiarygodnego, ale i niczym nie różniącego się od innych dni, fale przestały się burzyć, wznosić się i opadać, rzeczy przestały przemieniać się jedne w drugie; stół wokół którego zwykle się zbieraliśmy, teraz otoczyła cisza. Mogłoby się wydawać, że nigdy nas nie było, a to, co brałam za wspomnienia jest tylko echem z innego wymiaru, który z jednej strony stawał się coraz bardziej obcy i niedostępny, a z drugiej był Bramą prowadzącą zupełnie gdzieś indziej, gdzie niezwykle łatwo byłoby wejść, ale skąd, czułam to podskórnie, nie byłoby powrotu. W miarę zaś jak to przejście się otwierało, zaczynał być odczuwalny dziwny, przenikliwy chłód, który pomału paraliżował wszystkie ruchy, myśli, pragnienia... Nie mogłam jej tam zostawić.


Na ścianie
Po zdjętym obrazie
Prostokąt światła


Publikacja na łamach miesięcznika Libertas. Oprócz powyższego haibunu, ukazało się tam również kilka innych moich utworów. 

 

***


Zapada zmierzch -
W ogrodach zwijają się
Parasole


***


Non omnis moriar -
Od strony cmentarza
Zapach bzu


Ten wiersz, wraz z kilkoma innymi moimi utworami, trafił na łamy portalu poetyckiego Polskie poezje końca XX i początku XXI wieku poety haiku Jerzego Jakuba Wieczorka.


***


Kolejna podróż -
Zabieram
Coraz mniej bagażu


***


Ledwo nas sobie przedstawiono,
Ledwo pierwsze spojrzenia,
Półsłówka, półuśmiechy...
Ledwo zdążyłam zapytać:
- "Chcesz jabłko?"


***


Dom spokojnej starości -
W pokojach co chwilę
Ktoś inny


***


Tam, dokąd się wybieram
Nie ma jeszcze ustalonych kursów -
Mocno zawiązuję buty


***


What a rainbow!
I click on
"Like" button


12 lipca 2011 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".


***


Piszę
Łupina kolejnego kasztana
Otwiera się


Powyższy utwór, oraz czternaście innych moich wierszy, został opublikowany na łamach antologii Haiku; wybór, wydawnictwo Kontekst, Poznań 2011


***





Otulenie -
W całym domu zapach
Skoszonej trawy


***


Wycinka drzew -
Poprzez uderzenia siekier
Wycie psów


Publikacja na łamach miesięcznika Libertas.
Powyższy utwór trafił również do Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.



***


Krajobraz
Po huraganie -
Ponad powierzchnią wody
Schody
Prowadzące donikąd


***


The old factory -
Through every window
Branches


13 października 2011 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach "The Mainichi Daily News".


***


XII Wielki Arkan - Wisielec, czyli proces samopoznawczy. 

cały jestem do środka więc to jest trochę tak
jakby mnie nie było to co na zewnątrz jest
tylko formą mniej lub bardziej zobowiązującą ale już
nie mnie
nie jestem więc w stanie wziąć
odpowiedzialności za to jak
ją przyjmiesz i czym ona okaże się dla ciebie jedno
jest jednak pewne
nie wolno ci zajrzeć do środka
za to co jest w środku również nie odpowiadam ale będę
tego bronił czym by nie było bo właśnie to
stanowi moją istotę nawet
jeśli w tej chwili nie wiem dokładnie
co to oznacza
wszystko nagle nie wiem kiedy przetasowało się tak że
przestałem to rozpoznawać
wiedziałem tylko
że nic od teraz
nie będzie już takie samo jak przedtem ale nie mogę nic
więcej o tym powiedzieć bo to się właśnie teraz
kształtuje kształtuje się
we mnie i przez mnie zupełnie
jakbym był odbiornikiem i nadajnikiem równocześnie bez
żadnego wpływu własnego
wiem
pomyślisz że się usprawiedliwiam ale na to też nie mam wpływu
być może nawet chciałbym żeby chociaż trochę mnie to
poruszyło ale tak się nie dzieje wszystko
tylko przepływa przez mnie przepływa w sposób spokojny
i jednocześnie zdecydowany dając mi tym samym
do zrozumienia iż nawet mój najlżejszy ruch
byłby dla mnie zagrożeniem
więc jedyne
co mogę
to pozwolić na przepływ
jestem tym na którego najczęściej nadeptujesz w tramwaju w autobusie
jestem tym z nieobecnym wzrokiem
jestem tym który milknie w połowie zdania i zapomina ciągu
dalszego zapomina siebie
jestem tym który wzbudza w tobie uśmiech pobłażania i politowania
równocześnie
i niech tak będzie bo to oznacza że jestem
bezpieczny że nawet
nie przekroczyłeś mojego progu więc wszystko jest dokładnie
tak jak powinno być
gdyż
nie rozpoznając samego siebie
wymagam szczególnej ochrony wiem zatem tylko tyle że się
kształtuję wydobywam
nie pamiętam już z czego pewnie mógłbym sobie przypomnieć ale
dotknięcia pamięci bolą
nie wiem też do czego brnę poprzez nienazwane mgły w których znikam sam
przed sobą
nic nie wiem ale ufam
ta ufność której źródła też nie znam pozwala mi trwać
między przejawem totalnej mocy której ryk wciąż jeszcze
rozbrzmiewa we mnie dalekim echem i dzięki której
przekroczyłem samego siebie a śmiercią
która kiedyś zniszczy otulający mnie kokon żebym
mógł wreszcie narodzić się na nowo
kiedy to będzie?
nie wiem ale na pewno we właściwym czasie
cały jestem
do środka
jeśli mnie kiedyś kochałeś jeśli
za mną tęsknisz
zaczekaj
nie próbuj się do mnie dostać narodzę się
poprzez śmierć
i może być ci trudno
mnie rozpoznać
a to oznacza że znajdziemy się
w takiej samej sytuacji
je też będę
uczył się siebie na nowo nie wiem
ile nazw będę pamiętał ile ocaleje
z tego co znałem kiedyś
ale wiem nie nie wiem
czuję
że jeśli byliśmy prawdziwi na pewno odnajdziemy się
na nowo
jeśli nie to będzie tak
jakby nas nigdy nie było
jedno i drugie okaże się
zbawcze
nawet nie zaboli
otworzy tylko przestrzeń
na oddech
dla mnie pierwszy od
niepamiętnego czasu
ale teraz już dość
choć nie jeszcze jedno będą
mówić ci o mnie różne rzeczy
a ja nie zdołam na to w żaden sposób
zareagować pamiętaj zatem tylko o jednym
nawet judasz był częścią boskiego planu
a to też w dodatku jest tylko jedno z moich
imion które tak jak wszystkie pozostałe nim
się obejrzysz zdąży przemienić
się w inne bo żadne imię nie jest dość
wystarczające jako że należy
do dziedziny wielkiej zniewalającej formy
od której uciekłem
do środka
bo nie było przecież
innej możliwości


***


Opadły liście
I nagle wokół tak wiele
Domów


***


Telefon w środku nocy -
Rozmawiam z samą sobą
Sprzed lat


Publikacja na łamach miesięcznika Libertas.


wtorek, 5 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i wierszy z 2009 r.


Chwila wytchnienia
Na pustym polu
Stos kamieni


***


Opuszczony dom
Na adapterze wciąż
Kręci się płyta


***


Już po balu –
Porzucone na podłodze
Maski królów i błaznów


***


Saguaro
 

  O saguaro, pięknym, olbrzymim kaktusie rosnącym na pustyni tak pisze Clarissa Pinkola Estés w „Biegnącej z wilkami” – „Saguaro można podziurawić kulami, pokroić, przewrócić, podeptać, a mimo to nie traci żywotności, wciąż przechowuje życiodajną wodę, wciąż rośnie dziko i regeneruje się z czasem”. 
  C.P. Estés wspomina o saguaro porównując do niego kobietę, która jeśli nawet, wskutek różnych okoliczności, straci grunt pod nogami, jeśli nawet wciągnie ją wir życia i niechcianych obowiązków, nigdy nie powinna zapominać o sobie, nigdy nie powinna zapominać, kim jest tam… - wewnątrz, w głębi siebie. W każdym wieku i bez względu na to, co pomyśli otoczenie, nigdy nie powinna wyrzekać się tego, co dla niej jest najważniejsze, a co stanowi o jej jestestwie. Musi pamiętać o tym, że zawsze może do siebie powrócić; niezależnie od tego jak długą drogę przebyła, poszukując na zewnątrz tego, co zawsze było w niej samej.


W pustynnym saguaro
Drzemie
Moc zmartwychwstania


***


Carmina Burana Carla Orffa...
Las wyłowiony z ciemności
Światłami reflektorów
Nagle rozbrzmiał
Tajemnym wielogłosem 


***


Kiedy rozmyślam o tobie
Nagle z radia
Dobiegają do mnie słowa
Nieznanej wcześniej piosenki:
„I’ll be your shelter”…


***


Jego pierwszy spacer…
Szczeniak obszczekuje
Bałwana


***


Lotem motyla…
 

Wciąż uśmiechasz się
Tak, jakbyś wiedział
Więcej niż inni

Ale ten uśmiech nie jest już
Przeznaczony dla mnie
A tajemnica, jeśli zostanie odkryta,
To z pewnością już nie przede mną

Twój wzrok wciąż tak samo
Zdaje się przenikać ściany
I sprawia, że kobiety
Nie potrafią ci odmówić
Mimo, że jak zwykle swoje życzenie
Zaznaczasz ledwie mimochodem

Ale ja już
Nie jestem jedną z nich

Wciąż spisujesz swoje mądre myśli
Ubrane w gładkie, stylizowane słowa
Spomiędzy, których przeziera twarz
Twojej nowej muzy

To, co mówisz, wciąż tak samo
Iskrzy się dowcipem
Pozornie niedbale wymierzonym
W uwiedzenie już nie mnie…

Tak sobie o tym wszystkim rozmyślam
Układając w wazonie słynne, czerwone róże,
Podarowane mi już nie przez ciebie

I wsłuchuję się w dookolną ciszę
Znienacka przypominającą mi o tym
Że kilka pięter wyżej
Oparci o niewielki, antyczny stolik
Od zarania dziejów
Przypisani do swoich ról
Anioł z Diabłem
Grają w szachy
W skupieniu nie większym niż trzeba
W okazywaniu emocji obydwaj
Mistrzowsko powściągliwi
Choć prawdą jest, że coraz
To jednemu to drugiemu
Wymyka się 
A to uśmieszek, a to ziewnięcie

I kiedy mam już ciężko westchnąć
Nad dolą i niedolą pionków,
Do mojego pokoju nagle
Wlatuje motyl
I zatoczywszy
Wokół moich metafizycznych rozmyślań
Kilka beztroskich kręgów
Wylatuje z powrotem
Jak gdyby nigdy nic

W niezrozumiałym dla siebie zdumieniu
Podchodzę do okna i widzę go
Jeszcze przez chwilę
Jak trzepocze kolorowymi skrzydełkami
Na tle nieskończonego nieba
Nieba bez początku i bez końca
Nieba niepodzielnego w sobie
I pozbawionego sprzeczności
Nieba, które jest


***


Podczas medytacji
Wyrosła przede mną góra
Łupinek po pistacjach


***


Nieznana rzeka –
Ktoś na drugim brzegu
Woła mnie po imieniu


***


Spacer we mgle –
Nagle przed nami
Wyrasta las


***


Przebudzenie –
Księżycowy promień
Musnął różę


***


Podróż w nieznane –
Odbijam się po wielokroć
W jego oczach


***


Poranny telefon –
Burzowe chmury
Rozstąpiły się


***


Poranne myśli –
Leniwe, morskie fale
Muskające brzeg


***


Ruiny zamku –
W dawnej sali balowej
Dywan z mleczy


***


Przebudzenie –
Wyciągam z pawlacza
Walizkę


***


Mountain climbing
With every step the silence
Is deeper and deeper


15 maja 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
24 maja 2016 r. publikacja w ramach projektu Butterfly Dream poety Chen-ou Liu, który również przetłumaczył mój utwór na język chiński.



***


Ten jego wzrok…
Nagle nabieram
Kocich ruchów


***


Stary sad
Gałęzie zrastają się
We wzajemnych uściskach


***


Piszę
Kolejna herbata
Wystygła


***


Wybiła północ…
Stare schody
Zapomniały skrzypnąć


***


Otwarta książka –
Między słowami mędrców
Przebiegła mrówka


***


Widok z okna –
Jakiś obcy statek zawija
Do portu z mojego snu


***


Omal nie wyznałam ci
Jak bardzo cię… -
Omal nie przerwałam
Naszej partii
Szachów


***


Nocny seans -
W blasku fajerwerków
Skąpane morze


***


Irysy
Wśród zielonych traw
Fioletowe płomienie


***


Pole kapusty -
Spod największego liścia
Gaworzenie


***


Powrót ze szczytu…
Jeszcze jeden
Pocałunek


***


Just a moment
Before...
Scent of rain



19 października 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
30 marca 2010 r., w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2009 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "That delicate scent just before rain falling ... she got it. "Haiku shows us what we knew all the time, but didn't know what we knew." -- R. H. Blyth"



***


Z tobą w górach –
Niebo
Na wyciągnięcie ręki


***


Zaśnieżona droga
Ślady wilczych łap
W odciskach butów