Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą droga. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lipca 2024

Refleksy, wglądy, przejawienia. (11)


  Nie problemy, nie kłopoty, nie trudności, nie dramaty, nie kłody rzucane pod nogi. 
  Nie. 
  Inicjacje. Wzmacniające, uczące, będące portalami, pozwalające wciąż iść naprzód. Pokazujące, kim się jest. 
  Wszystko, co się nam przydarza, zwłaszcza to, co w trakcie swojego dziania się wydaje się nieprzezwyciężalne, takie się właśnie tylko wydaje. Nic nie stoi w miejscu, wszystko jest energią, stale przemieniającą formy (a de facto swoje zagęszczenia), żadna forma nie jest stała, po jakimś czasie zużywa się jej rola, a więc i ona sama musi zaniknąć, tj. wykorzystując potencjał, a właściwie wszechpotencjał, obecny w każdej przejawionej rzeczy, stać się czymś innym, przemienić się, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie (wprawne Trzecie Oko potrafi dojrzeć te przemiany, wychwycić jedną rzecz w drugiej, pozornie tylko już nieobecną, w rzeczywistości przetransformowaną, przeważnie jednak nie ma nawet ku temu potrzeby; można jednak bawić się (sic!) w takie obserwacje, wychwytywania, dla czystej nauki, czystego poznania, czystej wiedzy). 
  Wszystko, czego doświadczamy, inicjuje nas w Nowe, które bez owych zdarzeń, czasem odczuwanych jako traumatyczne, nie mogłoby zaistnieć. 
  Nawet śmierć nie jest czymś ostatecznym - jak więc coś, co dzieje się po drodze, mogłoby być czymś definitywnie zamkniętym, z czego nie wynikałoby coś innego? 

środa, 5 czerwca 2024

Pulsowanie


Pulsowanie w skroniach
Echo nieznanej  
Galaktyki 



Głęboko w lesie 
Nasze kroki 
Spowalniają



Na skrzyżowaniu dróg 
Wiewiórka
Staje słupka

czwartek, 23 maja 2024

Zerwany latawiec


Zerwany latawiec
Ucieka w przestrzenny błękit
Kolejny dzień



Nocny pociąg 
Gwiżdże z oddali 
Czajnik 



Bezkresna droga 
Patrzę dokąd biegną 
Moje myśli 

wtorek, 6 lutego 2024

Refleksy, wglądy, przejawienia. (8)


   Znajdowanie nie jest efektem końcowym szukania. Szukając, de facto, co i raz się znajduje. A potem znów się szuka, równocześnie znajdując. Tyle, że nie zawsze to, co było zamierzone, to, co było wyznaczonym celem poszukiwań. On jest po prostu potrzebny do tego, żeby wyruszyć – w powtarzalną cyklicznie, choć zarazem nieustannie podlegającą fluktuacjom (bo znajdujemy ciągle coś nowego, innego), nieskończoność.



  Przyzwyczajenia: niewidzialne szyby, ściany, które stawiamy tu i ówdzie, a potem (z zaskoczeniem i wzburzeniem) mówimy: „Przecież tędy nie da się przejść!”. I potrzebujemy chwili, i to niejednej, żeby zrozumieć, dlaczego tak jest. 



  Nieważne, na co patrzysz – ważne, co widzisz. 

sobota, 8 czerwca 2019

Zmiany klimatyczne


Zmiany klimatyczne
W środku dnia
Nagła ciemność



Nagła ciemność
Na znanej dotąd drodze
Czarna dziura



Czarna dziura
Wiruje wokół własnej osi
Derwisz


wtorek, 5 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i wierszy z 2009 r.


Chwila wytchnienia
Na pustym polu
Stos kamieni


***


Opuszczony dom
Na adapterze wciąż
Kręci się płyta


***


Już po balu –
Porzucone na podłodze
Maski królów i błaznów


***


Saguaro
 

  O saguaro, pięknym, olbrzymim kaktusie rosnącym na pustyni tak pisze Clarissa Pinkola Estés w „Biegnącej z wilkami” – „Saguaro można podziurawić kulami, pokroić, przewrócić, podeptać, a mimo to nie traci żywotności, wciąż przechowuje życiodajną wodę, wciąż rośnie dziko i regeneruje się z czasem”. 
  C.P. Estés wspomina o saguaro porównując do niego kobietę, która jeśli nawet, wskutek różnych okoliczności, straci grunt pod nogami, jeśli nawet wciągnie ją wir życia i niechcianych obowiązków, nigdy nie powinna zapominać o sobie, nigdy nie powinna zapominać, kim jest tam… - wewnątrz, w głębi siebie. W każdym wieku i bez względu na to, co pomyśli otoczenie, nigdy nie powinna wyrzekać się tego, co dla niej jest najważniejsze, a co stanowi o jej jestestwie. Musi pamiętać o tym, że zawsze może do siebie powrócić; niezależnie od tego jak długą drogę przebyła, poszukując na zewnątrz tego, co zawsze było w niej samej.


W pustynnym saguaro
Drzemie
Moc zmartwychwstania


***


Carmina Burana Carla Orffa...
Las wyłowiony z ciemności
Światłami reflektorów
Nagle rozbrzmiał
Tajemnym wielogłosem 


***


Kiedy rozmyślam o tobie
Nagle z radia
Dobiegają do mnie słowa
Nieznanej wcześniej piosenki:
„I’ll be your shelter”…


***


Jego pierwszy spacer…
Szczeniak obszczekuje
Bałwana


***


Lotem motyla…
 

Wciąż uśmiechasz się
Tak, jakbyś wiedział
Więcej niż inni

Ale ten uśmiech nie jest już
Przeznaczony dla mnie
A tajemnica, jeśli zostanie odkryta,
To z pewnością już nie przede mną

Twój wzrok wciąż tak samo
Zdaje się przenikać ściany
I sprawia, że kobiety
Nie potrafią ci odmówić
Mimo, że jak zwykle swoje życzenie
Zaznaczasz ledwie mimochodem

Ale ja już
Nie jestem jedną z nich

Wciąż spisujesz swoje mądre myśli
Ubrane w gładkie, stylizowane słowa
Spomiędzy, których przeziera twarz
Twojej nowej muzy

To, co mówisz, wciąż tak samo
Iskrzy się dowcipem
Pozornie niedbale wymierzonym
W uwiedzenie już nie mnie…

Tak sobie o tym wszystkim rozmyślam
Układając w wazonie słynne, czerwone róże,
Podarowane mi już nie przez ciebie

I wsłuchuję się w dookolną ciszę
Znienacka przypominającą mi o tym
Że kilka pięter wyżej
Oparci o niewielki, antyczny stolik
Od zarania dziejów
Przypisani do swoich ról
Anioł z Diabłem
Grają w szachy
W skupieniu nie większym niż trzeba
W okazywaniu emocji obydwaj
Mistrzowsko powściągliwi
Choć prawdą jest, że coraz
To jednemu to drugiemu
Wymyka się 
A to uśmieszek, a to ziewnięcie

I kiedy mam już ciężko westchnąć
Nad dolą i niedolą pionków,
Do mojego pokoju nagle
Wlatuje motyl
I zatoczywszy
Wokół moich metafizycznych rozmyślań
Kilka beztroskich kręgów
Wylatuje z powrotem
Jak gdyby nigdy nic

W niezrozumiałym dla siebie zdumieniu
Podchodzę do okna i widzę go
Jeszcze przez chwilę
Jak trzepocze kolorowymi skrzydełkami
Na tle nieskończonego nieba
Nieba bez początku i bez końca
Nieba niepodzielnego w sobie
I pozbawionego sprzeczności
Nieba, które jest


***


Podczas medytacji
Wyrosła przede mną góra
Łupinek po pistacjach


***


Nieznana rzeka –
Ktoś na drugim brzegu
Woła mnie po imieniu


***


Spacer we mgle –
Nagle przed nami
Wyrasta las


***


Przebudzenie –
Księżycowy promień
Musnął różę


***


Podróż w nieznane –
Odbijam się po wielokroć
W jego oczach


***


Poranny telefon –
Burzowe chmury
Rozstąpiły się


***


Poranne myśli –
Leniwe, morskie fale
Muskające brzeg


***


Ruiny zamku –
W dawnej sali balowej
Dywan z mleczy


***


Przebudzenie –
Wyciągam z pawlacza
Walizkę


***


Mountain climbing
With every step the silence
Is deeper and deeper


15 maja 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
24 maja 2016 r. publikacja w ramach projektu Butterfly Dream poety Chen-ou Liu, który również przetłumaczył mój utwór na język chiński.



***


Ten jego wzrok…
Nagle nabieram
Kocich ruchów


***


Stary sad
Gałęzie zrastają się
We wzajemnych uściskach


***


Piszę
Kolejna herbata
Wystygła


***


Wybiła północ…
Stare schody
Zapomniały skrzypnąć


***


Otwarta książka –
Między słowami mędrców
Przebiegła mrówka


***


Widok z okna –
Jakiś obcy statek zawija
Do portu z mojego snu


***


Omal nie wyznałam ci
Jak bardzo cię… -
Omal nie przerwałam
Naszej partii
Szachów


***


Nocny seans -
W blasku fajerwerków
Skąpane morze


***


Irysy
Wśród zielonych traw
Fioletowe płomienie


***


Pole kapusty -
Spod największego liścia
Gaworzenie


***


Powrót ze szczytu…
Jeszcze jeden
Pocałunek


***


Just a moment
Before...
Scent of rain



19 października 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
30 marca 2010 r., w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2009 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "That delicate scent just before rain falling ... she got it. "Haiku shows us what we knew all the time, but didn't know what we knew." -- R. H. Blyth"



***


Z tobą w górach –
Niebo
Na wyciągnięcie ręki


***


Zaśnieżona droga
Ślady wilczych łap
W odciskach butów


poniedziałek, 4 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek i wierszy z 2008 r.


Wieczorna cisza
Od czasu do czasu
Tylko plusk wioseł


***


Głęboka noc
W oknie z naprzeciwka
Żarzy się czyjś papieros


***


Górski wodospad
Dalszą trasę ustalamy
Na migi


***


Upał
Kropla potu
Na jego karku


***


Patrząc z pewnego dystansu...
W przydrożnym głazie
Czyjeś rysy zastygłe w uśmiechu


***


W głębi
Ciemnej studni
Czyjeś zaciekawione spojrzenie


***


Wieczorna wichura
Dyrygent jednym gestem
Nakazuje ciszę


***


W całym tym kołowrocie
Życia i śmierci
Trafiona piorunem brzoza
Po kilku tygodniach
Wypuściła nowe pędy


***


Zapada zmierzch
Rzeźby w parku
Coraz bardziej kamienieją


***


Gruntowne sprzątanie –
O czym to ja chciałam
Zapomnieć?


***


Między kartkami notesu
Przebojowej bizneswoman
Zasuszony liść


***


Nasze pierwsze randki –
Z zapartym tchem
Czytamy między wierszami


***


Naszyjnik
 

Do mojej tajemnej szkatułki
Trafiła kolejna czarna perła,
Którą wydobyłam z gardzieli
Mieszkającego w Podziemiach potwora

Nawlekając kolejne wspomnienie
Na tę samą nić, którą kiedyś
Posłużyła się Ariadna
Nagle zobaczyłam,
Że mój szykowany od dawna naszyjnik
Jest już gotowy

Ubrana tylko w niego
Stanęłam na wprost
Wschodzącego Słońca

O świcie, gdy cały świat
Jeszcze spał
Oznajmiłam swoje ponowne narodziny



Poeta Evgeny Ivanov przetłumaczył mój wiersz na język rosyjski.


***


Wpatrzona w niego
Jak w obraz –
Mucha w pajęczynie


***


Na przedwojennym murze
Billboard
Reklamujący nowe osiedle


***


Opuszczony dom
W salonie zagościło
Kilka brzóz


***


Koniec dnia
W ciemnościach narasta
Łoskot fal


***


Przedświąteczna gorączka
Na parapecie przycupnął
Zmarznięty gołąb


***


Śnieżyca
Wracam do domu
Nieistniejącą drogą