Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mgła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mgła. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2024

Zniknęły


Zniknęły nagle 
I chaty, i pałace...
Mgła



Spacer
Gęsta mgła przeszywana
Krzykami mew



Krzyki mew
Nad zamkniętą smażalnią ryb
Zachodzi słońce 

sobota, 27 kwietnia 2024

Czytając Poświatowską


Halinka 
Zwiewna jak mgła
Mocarna jak wielowiekowy dąb 

Czytam kolejny raz jej kolejny wiersz 
I coraz bardziej otulam się sobą

Nareszcie nic nie muszę
Więc już tylko w myślach 
Kiwam przywołująco małym palcem  

Na jedną z gałęzi dębu 
Przylatuje rajski ptak 
Przekrzywia głowę na prawo i lewo 
Otrzepuje pióra niczym bokser 
W krótkich szybkich podskokach 
Rozpędzający się do walki 
I zaczyna śpiewać

Ja zaś zamykam oczy 

Zostaje tylko to 
Czyli cały kosmos  
 

wtorek, 10 stycznia 2023

Poranna mgła

 
Poranna mgła
Wpatruję się
W kostkę cukru
Nasiąkającą
Kawą



Po każdym
Kolejnym koncercie
Stary fortepian
Coraz głębiej
Zapada się w siebie



Haiku
Pomału opiekane w ogniu
Pianki



Mróz
Szczypie w język
Imbirowy napar



Nagle zastygła
Z ręką zawiniętą na plecach
Z nogą prosto wzniesioną w niebo
Z żyłką owiniętą wokół szyi…
Pijany lalkarz

piątek, 8 listopada 2019

Grey morning


Grey morning...
I drink coffee
And look through
The window
Into my inner worlds



His arms
Holding me tight
Thick fog



Writing
Tanshi almost every day -
Writing my diary


czwartek, 14 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów, wierszy i refleksji z 2013 r.


Silent echo of
So many different words...
The wishing well


Wyróżnienie - The 16th Mainichi Haiku Contest 2012.


***


Wieczorny spacer -
Pod naszymi nogami
Chrzęszczą kałuże


***


Osiedle.

Biały puch przykrył wszystko wokół. Osiedle, zwykle wypełnione najróżniejszymi dźwiękami - gwarem, śmiechem, nawoływaniami, okrzykami, muzyką, i zapachami, najczęściej w sobotnie i niedzielne popołudnia, domowych obiadów, kiedy to dźwięki zdawały się nieco przycichać, gdyż większość mieszkańców udawała się wówczas do domów, teraz umilkło zupełnie, jakby na coś czekało. Bloki, przypominające betonowe plastry miodu przysypane śniegiem, trwały niewzruszenie. W dzień, w małych komórkach stanowiących okna poszczególnych mieszkań, nie było widać najmniejszego nawet ruchu; dopiero wieczorem, a właściwie już w środku dnia, bo ściemniało się bardzo wcześnie, komórki rozjaśniały się wewnętrznym światłem, świadczącym o tym, że jednak jest w nich życie, niezłomnie trwa nadal. Było to o tyleż zdumiewające, wzruszające, co zwyczajne. Co też mogli robić ci ludzie, ukryci, każdy w swoim świecie, trwający na posterunkach, czekający aż dnia znów zacznie przybywać?


Z wielu kierunków naraz
Z najskrytszych zakamarków
Sączy się zbiorowy sen


***


Co chwila
Wpadamy sobie w objęcia -
Ślizgawica


***


Szczyt
W oddali widać już
Kolejny


Powyższy utwór trafił do Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.


***


Meditation -
I am calming
The storm

Medytacja -
Uciszam
Burzę


The deceased
Are celebrating New Year...
The old photo

Zmarli
Świętują Nowy Rok...
Stara fotografia


Moje wiersze wraz z tłumaczeniami na język rumuński zostały opublikowane na łamach antologii Sharpening the Green Pencil 2013, The Book of the Contest.


***


Zaglądam w lustro
Sprawdzam
Czy jestem


***


Dotykam...
Zostawiam odciski palców
Na szybie


***


Rainy Sunday...
Stronger and stronger the smell
Of baking apple pie


27 czerwca 2013 r. publikacja na łamach The Mainichi Daily News.
21 kwietnia 2014 r.,w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2013 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "Two words exquisitely combined: "rainy" and "smell." As the rain continues, the smell will be enhanced".



***


Upalne popołudnie -
Coraz więcej ludzi
W kościele


***


Przebudzenie boli.
Rozdzierasz zasłonę. To, co dotąd jawiło się nie tylko jako prawda, ale przede wszystkim jako jedynie obowiązująca rzeczywistość, okazuje się być czymś zupełnie innym. To musi boleć.
Nie bez kozery Morfeusz w "Matrixie" na pytanie Neo: "Dlaczego mnie bolą oczy?" odpowiada: "Bo nigdy przedtem ich nie używałeś". Boli na każdym poziomie i w każdym sensie.
Potem jest tylko lepiej. Potem jesteś nie do zatrzymania.


***


Każdy opis rzeczywistości jest już jej interpretacją.


***


Obrotowe drzwi -
Na chwilę
Krzyżują się nasze losy


***


Tyle lat snucia
I wyplatania,
Aż w końcu...
W zakurzonej sieci
Martwy pająk


***


Zmiana czasu -
Niby nie ma mgły,
A jakby była


***


jesiennie

pada deszcz
kolejna kawa
pada wciąż
zielona herbata
czarna kawa
ale nadal pada
mży cicho i gęsto
jakby na koniec świata
kolejna kawa
i wciąż nic
gęsta cisza nadal
a w niej pada
i herbata wyparowuje
a tam ciągle pada
filiżankę pustą
na szklany stół odstawia
- tylko kto? -
pada nadal


***


Our first meeting -
Storms which brought us together
Suddenly died down


***


zderzenia światów

co ja mam zrobić
zapytała snu
tuż przed snem
licząc na odpowiedź
bardziej precyzyjną
niż światło lasera
wymierzone w ten właśnie punkt
o który chodzi
a który miałby się rozprzestrzenić
w jej nowe życie
a przynajmniej
w jego nowy rozdział

wszystko zależy od twojego nastawienia
na dnie nienazwanej ciemnej czeluści
odpowiedział głos jak zwykle
nie należący do nikogo
lecz o dziwo tym razem
wydawał się przejęty
usłyszała bowiem w nim żal
a nawet stłumioną pretensję

no bo faktycznie -
jak można nie wiedzieć czegoś tak oczywistego

nie takiej odpowiedzi oczekiwałam
mruknęła ze złością pod nosem
wstając rano z łóżka
i buńczucznie wsuwając nogi w kapcie

sąsiad mieszkający dwa bloki dalej
wybuchnął śmiechem


wtorek, 5 marca 2019

Wybór moich haiku, tanek, haibunów i wierszy z 2009 r.


Chwila wytchnienia
Na pustym polu
Stos kamieni


***


Opuszczony dom
Na adapterze wciąż
Kręci się płyta


***


Już po balu –
Porzucone na podłodze
Maski królów i błaznów


***


Saguaro
 

  O saguaro, pięknym, olbrzymim kaktusie rosnącym na pustyni tak pisze Clarissa Pinkola Estés w „Biegnącej z wilkami” – „Saguaro można podziurawić kulami, pokroić, przewrócić, podeptać, a mimo to nie traci żywotności, wciąż przechowuje życiodajną wodę, wciąż rośnie dziko i regeneruje się z czasem”. 
  C.P. Estés wspomina o saguaro porównując do niego kobietę, która jeśli nawet, wskutek różnych okoliczności, straci grunt pod nogami, jeśli nawet wciągnie ją wir życia i niechcianych obowiązków, nigdy nie powinna zapominać o sobie, nigdy nie powinna zapominać, kim jest tam… - wewnątrz, w głębi siebie. W każdym wieku i bez względu na to, co pomyśli otoczenie, nigdy nie powinna wyrzekać się tego, co dla niej jest najważniejsze, a co stanowi o jej jestestwie. Musi pamiętać o tym, że zawsze może do siebie powrócić; niezależnie od tego jak długą drogę przebyła, poszukując na zewnątrz tego, co zawsze było w niej samej.


W pustynnym saguaro
Drzemie
Moc zmartwychwstania


***


Carmina Burana Carla Orffa...
Las wyłowiony z ciemności
Światłami reflektorów
Nagle rozbrzmiał
Tajemnym wielogłosem 


***


Kiedy rozmyślam o tobie
Nagle z radia
Dobiegają do mnie słowa
Nieznanej wcześniej piosenki:
„I’ll be your shelter”…


***


Jego pierwszy spacer…
Szczeniak obszczekuje
Bałwana


***


Lotem motyla…
 

Wciąż uśmiechasz się
Tak, jakbyś wiedział
Więcej niż inni

Ale ten uśmiech nie jest już
Przeznaczony dla mnie
A tajemnica, jeśli zostanie odkryta,
To z pewnością już nie przede mną

Twój wzrok wciąż tak samo
Zdaje się przenikać ściany
I sprawia, że kobiety
Nie potrafią ci odmówić
Mimo, że jak zwykle swoje życzenie
Zaznaczasz ledwie mimochodem

Ale ja już
Nie jestem jedną z nich

Wciąż spisujesz swoje mądre myśli
Ubrane w gładkie, stylizowane słowa
Spomiędzy, których przeziera twarz
Twojej nowej muzy

To, co mówisz, wciąż tak samo
Iskrzy się dowcipem
Pozornie niedbale wymierzonym
W uwiedzenie już nie mnie…

Tak sobie o tym wszystkim rozmyślam
Układając w wazonie słynne, czerwone róże,
Podarowane mi już nie przez ciebie

I wsłuchuję się w dookolną ciszę
Znienacka przypominającą mi o tym
Że kilka pięter wyżej
Oparci o niewielki, antyczny stolik
Od zarania dziejów
Przypisani do swoich ról
Anioł z Diabłem
Grają w szachy
W skupieniu nie większym niż trzeba
W okazywaniu emocji obydwaj
Mistrzowsko powściągliwi
Choć prawdą jest, że coraz
To jednemu to drugiemu
Wymyka się 
A to uśmieszek, a to ziewnięcie

I kiedy mam już ciężko westchnąć
Nad dolą i niedolą pionków,
Do mojego pokoju nagle
Wlatuje motyl
I zatoczywszy
Wokół moich metafizycznych rozmyślań
Kilka beztroskich kręgów
Wylatuje z powrotem
Jak gdyby nigdy nic

W niezrozumiałym dla siebie zdumieniu
Podchodzę do okna i widzę go
Jeszcze przez chwilę
Jak trzepocze kolorowymi skrzydełkami
Na tle nieskończonego nieba
Nieba bez początku i bez końca
Nieba niepodzielnego w sobie
I pozbawionego sprzeczności
Nieba, które jest


***


Podczas medytacji
Wyrosła przede mną góra
Łupinek po pistacjach


***


Nieznana rzeka –
Ktoś na drugim brzegu
Woła mnie po imieniu


***


Spacer we mgle –
Nagle przed nami
Wyrasta las


***


Przebudzenie –
Księżycowy promień
Musnął różę


***


Podróż w nieznane –
Odbijam się po wielokroć
W jego oczach


***


Poranny telefon –
Burzowe chmury
Rozstąpiły się


***


Poranne myśli –
Leniwe, morskie fale
Muskające brzeg


***


Ruiny zamku –
W dawnej sali balowej
Dywan z mleczy


***


Przebudzenie –
Wyciągam z pawlacza
Walizkę


***


Mountain climbing
With every step the silence
Is deeper and deeper


15 maja 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
24 maja 2016 r. publikacja w ramach projektu Butterfly Dream poety Chen-ou Liu, który również przetłumaczył mój utwór na język chiński.



***


Ten jego wzrok…
Nagle nabieram
Kocich ruchów


***


Stary sad
Gałęzie zrastają się
We wzajemnych uściskach


***


Piszę
Kolejna herbata
Wystygła


***


Wybiła północ…
Stare schody
Zapomniały skrzypnąć


***


Otwarta książka –
Między słowami mędrców
Przebiegła mrówka


***


Widok z okna –
Jakiś obcy statek zawija
Do portu z mojego snu


***


Omal nie wyznałam ci
Jak bardzo cię… -
Omal nie przerwałam
Naszej partii
Szachów


***


Nocny seans -
W blasku fajerwerków
Skąpane morze


***


Irysy
Wśród zielonych traw
Fioletowe płomienie


***


Pole kapusty -
Spod największego liścia
Gaworzenie


***


Powrót ze szczytu…
Jeszcze jeden
Pocałunek


***


Just a moment
Before...
Scent of rain



19 października 2009 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
30 marca 2010 r., w ramach dorocznego podsumowania Haiku in English: Best of 2009 r., ówczesny wydawca "The Mainichi" Isamu Hashimoto, opatrzył mój utwór następującym komentarzem: "That delicate scent just before rain falling ... she got it. "Haiku shows us what we knew all the time, but didn't know what we knew." -- R. H. Blyth"



***


Z tobą w górach –
Niebo
Na wyciągnięcie ręki


***


Zaśnieżona droga
Ślady wilczych łap
W odciskach butów