Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my music. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my music. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 stycznia 2023

Piorun

 
Piorun za piorunem
Przez całą noc
Kłócę się z Bogiem



Przydrożny głaz
Głuchy
Jak Bóg



Kołują
Nad pustym polem
Słowa Nietzschego:
„Bóg umarł”, „Bóg umarł”, „Bóg umarł”…
 


sobota, 16 października 2021

Morning magic

 
Morning magic
With every sip of my coffee
I evoke the sun



You never know
What it brings...
Ocean current



Scarecrow in the field
Is it really all about
Destiny? 
 
 
 

 

niedziela, 31 marca 2019

***


Jesiennieje
W sklepie z kawą
Kolejka



  Dziwna, a właściwie zupełnie zwykła, choć zarazem niesamowita, rzecz się stała z powyższym utworem. Momentalnie po napisaniu zaczął żyć własnym życiem. Tak się dzieje oczywiście ze wszystkimi utworami, przynajmniej jak mam takie doświadczenie - że po uwolnieniu, czyli po napisaniu, a zwłaszcza po opublikowaniu, zyskują (jak to po uwolnieniu) autonomię, i to mocarną, zarazem jednak specyficzną. Mimo bowiem, iż każdy utwór może dla każdego odbiorcy znaczyć coś innego, inne wywołać w nim wspomnienie, inaczej rezonować akurat z nim niż z kimkolwiek innym, to sam pozostaje wobec tego przecież niewzruszony. Podatny na wszelkie interpretacje i mieszczący je w sobie, de facto nie ulega żadnej.
  Ad rem - to haiku powstało z inspiracji jesiennym klimatem, i kawą do picia której tenże skłania chyba każdego bardziej niż zwykle. I już. Prosta inspiracja, prosty obraz. Kocham sklepy z kawą, kocham zapach świeżo zmielonej kawy, kaw smakowych - to dla mnie zaproszenie do raju, a właściwie nawet natychmiastowe tam (mentalne) przeniesienie. Połączyłam więc jedno z drugim w haiku - jesień i kawę - głównie po to, żeby oprotestować tę pierwszą, bo to nie jest moja ulubiona pora roku. A potem nagle przeczytałam swoje własne haiku jako jedno zdanie i pokazał mi się zupełnie inny obraz niż zamierzony, a raczej ujawniło jego nowe znaczenie - zobaczyłam kolejkę w sklepie już nie jako grupę ludzi oczekujących z entuzjazmem na to, co lubią i dzięki czemu żadna jesień, w żadnym znaczeniu tego słowa, nie jest im straszna, lecz jako ludzi, którzy w tym sklepie znajdują się niejako poza czasem i przestrzenią, są tam, a nie gdzie indziej, ale tak naprawdę nic z tego nie wynika i równie dobrze mogliby przebywać w zupełnie innym miejscu, gdyż wypicie żadnej, nawet najwspanialszej kawy, niczego już dla nich nie zmieni. Kolejka stoi w sklepie, jak każdej jesieni. Kolejka ludzi, którzy znaleźli sposób na przetrwanie, ale wraz z upływem lat, coraz bardziej oddalają się od życia. Kolejka jesiennieje, z roku na rok coraz bardziej, głębiej; powoduje, iż każdy z kolejkowiczów coraz silniej zanurza się w swoim własnym lecz nieznanym, nieodgadnionym świecie, którego "składowych" woli nie nazywać, a nawet bliżej im się nie przyglądać.
I taka naszła mnie, odautorska i nie tylko, refleksja... Potem zaś, również znienacka, również sam z siebie, przypomniał mi się "Psalm stojących w kolejce". I tym samym, po raz kolejny, znaczenie tego o czym napisałam w swoim haiku, ewoluowało. 





 

16.10.2014 r.