Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen świadomy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sen świadomy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2026

Przemiany


Chodzę 
Coraz później spać
Najpierw była to godzina pierwsza 
Która niepostrzeżenie
Przeniknęła w drugą; 
Po oficjalnej zmianie czasu (na zimowy)
Pozostała na swoim stanowisku 
Oznaczając nagle jednak przecież
Coś innego niż przedtem 
(Dawną pierwszą)
Po czym chytrze, niby znienacka,
Zaczęła dążyć w kierunku 
Godziny trzeciej 
Będącą z kolei kiedyś dawno temu
Niekiedy nawet dwudziestą trzecią
I tak noc
Zaczyna mi się 
Pomału zmieniać w dzień 
A dzień rozpływa niczym
Plama z sympatycznego atramentu
Na lnianym obrusie 
Mój świat całkiem dosłownie staje na głowie... 
Co zatem zupełnie w tej sytuacji naturalne
Ci którzy kiedyś 
Odeszli z mojego życia
Powracają do niego 
W coraz bardziej realnych snach
 

sobota, 15 czerwca 2019

Sen o parasolce


W trakcie
nocnej burzy z piorunami,
grzmotami, przebłyskami
nie z tego świata,
rozjaśnianej co chwilę
gniewnymi wejrzeniami
(chyba) samego Boga,
śnię, że jadę
pustym tramwajem
i nagle na jednym z krzeseł
dostrzegam
zamkniętą w sobie,
szczelnie zwiniętą,
parasolkę.
Nieodgadnioną
w swej symbolice,
zadziwiającą
dla mojego śniącego umysłu.
I kiedy już mam wniknąć
w historię tego,
kto ją tutaj zostawił,
(bo nawykowo przyjmuję
taką właśnie wersję zdarzeń),
nagle
coś się we mnie otwiera.
Staje się jasne,
że to nie tyle czyjaś przeszłość
leży zwinięta na krześle,
co moja przyszłość,
która ma się rozpostrzeć,
kiedy w końcu
wysiądę na swoim przystanku;
kiedy się obudzę.


sobota, 13 kwietnia 2019

*** (Sięgałeś głową...)


Sięgałeś głową niemal sufitu,
być może zresztą w tak zwanej
rzeczywistości też tak było...
Wybacz, nie pamiętam.
Pokój był pusty,
a może całkowicie wypełniony tobą.
Zależy, jak na to patrzeć.
Popijałeś jakiś napój z puszki,
jak zwykle skupiony tylko na tym,
co w danej chwili robisz.
Anihilowałeś cały wszechświat
bez trudu, bez wysiłku,
bez drgnienia mięśni i powiek. 
Na czas tej celebracji
nie miał prawa istnieć.
A jednak pomiędzy małymi,
luzacko wystudiowanymi łykami, zapytałeś:
"Dlaczego właściwie nie byliśmy razem?"
"Nie wiem" - odpowiedziałam szybko,
zgodnie z tym, co odczuwałam
w tamtej przestrzeni w której
tak znienacka się znaleźliśmy.
Byłam tylko głosem z offu;
być może siedziałam gdzieś w kącie
i sączyłam inny napój przez słomkę.

Ktoś nas ze sobą umówił, tylko kto?
Jedno jest pewne -
nigdy nie byliśmy bardziej prawdziwi
niż w tym moim śnie.



15.03.2018 r.