Tańczą, lecz bez poruszenia. Oczekują, a jakoby nie oczekiwały. Śpiewają niesłyszalnym głosem. Trwają zjednoczone jednakim losem, w postaciach ledwo domyślnych. Nie straszne im żadne wichry ani znoje. Wiedzą (w pewnym sensie), że wkrótce otworzą się podwoje. Wówczas tanecznym nieporuszonym krokiem, śpiewając milczącymi usty, przejdą przez widoczny tylko dla nich portal. Chochoły. Ukryto w nich jedno. Lecz drugie się wyłoni.
Jeden z kilku moich utworów, który trafił na łamy Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.
***
Głęboka zima Wchłania mnie Nowa powieść
***
Zimowa zaduma - W białej pustce Pulsuje kursor
***
Ona.
Była niezawodna. Spokojna, silna i piękna. Miała regularne rysy twarzy i lekko skośne, jasnoniebieskie oczy. Emanowała czymś, co z jednej strony wydawało się niedosiężne, a z drugiej - upragnione. Kiedy podczas różnych uroczystości rodzinnych gwar rozmów stopniowo narastał, kiedy pieniste fale wznosiły się do zenitu, żeby potem opaść z wielkim hukiem, kiedy najostrzejsze nawet dysputy, nie wiadomo jak i dlaczego, znienacka rozbrzmiewały wybuchami uwalniającego śmiechu - ona pozostawała nieporuszona. Zawsze w tym swoim ciemnym turbanie, dającym wrażenie gładko zaczesanych do tyłu włosów, okalających jej twarz. Zawsze z odsłoniętymi ramionami o regularnych, lekko zaokrąglonych liniach, doskonałych, jak ona sama, lecz doskonałych bez narzucania się; najnaturalniejszych w świecie. Budziła tęsknotę za czymś dalekim, lecz kiedyś na pewno istniejącym... Za doskonałymi czasami, kiedy wszystko działo się po raz pierwszy i było tym, czym jest i niczym więcej. Za czasami, w których każdy detal był zaczątkiem pięknej i spójnej, nie znającej przeszkód historii, nie zatrzymującej się na niczym, lecz jednocześnie w pełni wyzyskującej każdą napotkaną chwilę. Czy takie czasy naprawdę istniały, czy też rozgrywały się tylko w pragnieniach?...Im bardziej bowiem rzeczywistość się od nich różniła, tym większej nabierały intensywności, ale i tym bardziej się oddalały... Ona znała odpowiedzi na takie pytania. Wiecznie zamyślona, nigdy się nie uśmiechała... Emanowała za to spokojem, spokojem Ducha, który przewędrował wiele krain i niejedno widział; ducha, który w każdym początku momentalnie dostrzegał to, co było w nim immanentnie zawarte - koniec. Kiedy teraz o tym myślę, widzę, że snuł się on między nami od dawna, widzę, jak bardzo był nieubłagany, jak bezlitośnie, z bezwzględną konsekwencją zbliżał się krok po kroku i zataczał coraz ciaśniejszy krąg; krąg, w którym z upływem czasu, było nas coraz mniej. Szczególnie widać to było podczas kolejnych uroczystości, z okazji corocznych świąt... Ona jednak była obecna za każdym razem i to dawało mi siłę, dzięki której uczyłam się godzić z Nieuchronnym. Bo w końcu, któregoś dnia, zupełnie niewiarygodnego, ale i niczym nie różniącego się od innych dni, fale przestały się burzyć, wznosić się i opadać, rzeczy przestały przemieniać się jedne w drugie; stół wokół którego zwykle się zbieraliśmy, teraz otoczyła cisza. Mogłoby się wydawać, że nigdy nas nie było, a to, co brałam za wspomnienia jest tylko echem z innego wymiaru, który z jednej strony stawał się coraz bardziej obcy i niedostępny, a z drugiej był Bramą prowadzącą zupełnie gdzieś indziej, gdzie niezwykle łatwo byłoby wejść, ale skąd, czułam to podskórnie, nie byłoby powrotu. W miarę zaś jak to przejście się otwierało, zaczynał być odczuwalny dziwny, przenikliwy chłód, który pomału paraliżował wszystkie ruchy, myśli, pragnienia... Nie mogłam jej tam zostawić.
Na ścianie Po zdjętym obrazie Prostokąt światła
Publikacja na łamach miesięcznika Libertas. Oprócz powyższego haibunu, ukazało się tam również kilka innych moich utworów.
Ledwo nas sobie przedstawiono, Ledwo pierwsze spojrzenia, Półsłówka, półuśmiechy... Ledwo zdążyłam zapytać: - "Chcesz jabłko?"
***
Dom spokojnej starości - W pokojach co chwilę Ktoś inny
***
Tam, dokąd się wybieram Nie ma jeszcze ustalonych kursów - Mocno zawiązuję buty
***
What a rainbow! I click on "Like" button
12 lipca 2011 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
***
Piszę Łupina kolejnego kasztana Otwiera się
Powyższy utwór, oraz czternaście innych moich wierszy, został opublikowany na łamach antologii Haiku; wybór, wydawnictwo Kontekst, Poznań 2011
*** Otulenie - W całym domu zapach Skoszonej trawy
***
Wycinka drzew - Poprzez uderzenia siekier Wycie psów
Publikacja na łamach miesięcznika Libertas. Powyższy utwór trafił również do Archiwum Haiku poetki haiku Magdaleny Banaszkiewicz.
***
Krajobraz Po huraganie - Ponad powierzchnią wody Schody Prowadzące donikąd
***
The old factory - Through every window Branches
13 października 2011 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach "The Mainichi Daily News".
***
XII Wielki Arkan - Wisielec, czyli proces samopoznawczy.
cały jestem do środka więc to jest trochę tak jakby mnie nie było to co na zewnątrz jest tylko formą mniej lub bardziej zobowiązującą ale już nie mnie nie jestem więc w stanie wziąć odpowiedzialności za to jak ją przyjmiesz i czym ona okaże się dla ciebie jedno jest jednak pewne nie wolno ci zajrzeć do środka za to co jest w środku również nie odpowiadam ale będę tego bronił czym by nie było bo właśnie to stanowi moją istotę nawet jeśli w tej chwili nie wiem dokładnie co to oznacza wszystko nagle nie wiem kiedy przetasowało się tak że przestałem to rozpoznawać wiedziałem tylko że nic od teraz nie będzie już takie samo jak przedtem ale nie mogę nic więcej o tym powiedzieć bo to się właśnie teraz kształtuje kształtuje się we mnie i przez mnie zupełnie jakbym był odbiornikiem i nadajnikiem równocześnie bez żadnego wpływu własnego wiem pomyślisz że się usprawiedliwiam ale na to też nie mam wpływu być może nawet chciałbym żeby chociaż trochę mnie to poruszyło ale tak się nie dzieje wszystko tylko przepływa przez mnie przepływa w sposób spokojny i jednocześnie zdecydowany dając mi tym samym do zrozumienia iż nawet mój najlżejszy ruch byłby dla mnie zagrożeniem więc jedyne co mogę to pozwolić na przepływ jestem tym na którego najczęściej nadeptujesz w tramwaju w autobusie jestem tym z nieobecnym wzrokiem jestem tym który milknie w połowie zdania i zapomina ciągu dalszego zapomina siebie jestem tym który wzbudza w tobie uśmiech pobłażania i politowania równocześnie i niech tak będzie bo to oznacza że jestem bezpieczny że nawet nie przekroczyłeś mojego progu więc wszystko jest dokładnie tak jak powinno być gdyż nie rozpoznając samego siebie wymagam szczególnej ochrony wiem zatem tylko tyle że się kształtuję wydobywam nie pamiętam już z czego pewnie mógłbym sobie przypomnieć ale dotknięcia pamięci bolą nie wiem też do czego brnę poprzez nienazwane mgły w których znikam sam przed sobą nic nie wiem ale ufam ta ufność której źródła też nie znam pozwala mi trwać między przejawem totalnej mocy której ryk wciąż jeszcze rozbrzmiewa we mnie dalekim echem i dzięki której przekroczyłem samego siebie a śmiercią która kiedyś zniszczy otulający mnie kokon żebym mógł wreszcie narodzić się na nowo kiedy to będzie? nie wiem ale na pewno we właściwym czasie cały jestem do środka jeśli mnie kiedyś kochałeś jeśli za mną tęsknisz zaczekaj nie próbuj się do mnie dostać narodzę się poprzez śmierć i może być ci trudno mnie rozpoznać a to oznacza że znajdziemy się w takiej samej sytuacji je też będę uczył się siebie na nowo nie wiem ile nazw będę pamiętał ile ocaleje z tego co znałem kiedyś ale wiem nie nie wiem czuję że jeśli byliśmy prawdziwi na pewno odnajdziemy się na nowo jeśli nie to będzie tak jakby nas nigdy nie było jedno i drugie okaże się zbawcze nawet nie zaboli otworzy tylko przestrzeń na oddech dla mnie pierwszy od niepamiętnego czasu ale teraz już dość choć nie jeszcze jedno będą mówić ci o mnie różne rzeczy a ja nie zdołam na to w żaden sposób zareagować pamiętaj zatem tylko o jednym nawet judasz był częścią boskiego planu a to też w dodatku jest tylko jedno z moich imion które tak jak wszystkie pozostałe nim się obejrzysz zdąży przemienić się w inne bo żadne imię nie jest dość wystarczające jako że należy do dziedziny wielkiej zniewalającej formy od której uciekłem do środka bo nie było przecież innej możliwości
***
Opadły liście I nagle wokół tak wiele Domów
***
Telefon w środku nocy - Rozmawiam z samą sobą Sprzed lat