The old love letter So many grammar mistakes And tracks of tears
20 stycznia 2010 r. publikacja na łamach "The Mainichi Daily News".
***
Mroźna zawierucha W parku wieje Pustką
***
Głęboka cisza Pod warstwą lodu Przemknęła ryba
***
Niewypowiedziane albo uwalniająca siła pisania.
Gdybym pragnęła jeszcze bardziej, szyby w okolicznych domach zadrżałyby, a potem zamieniłyby się w gwiezdny pył.
Gdybym pragnęła jeszcze bardziej, nagle onieśmielona Etna nie odezwałaby się już nigdy więcej.
Gdybym pragnęła jeszcze bardziej, wodospady zastygłyby w połowie a świeżo postawione tamy - pękły.
Ale spełniło się tuż przed. Zakołysało się na krawędzi. W nagłówkach gazet, czarno – na białym „świat wstrzymał oddech.”
U moich stóp znikąd wylądowało krucze pióro.
Spisując nim powyższe uwolniłam moc niewypowiedzianych pragnień.
***
Śnieży… Przeskakuję Z kanału na kanał
***
I na cóż gwiazdom Ich chełpliwa niepoliczalność? Wczoraj Swoim krzykiem Strąciłam jedną z nich
***
Mroźna noc – Cichą doliną spłynęła Kropla potu
***
Królowa Śniegu – W jego ramionach Nagle taka drżąca
***
Radość tworzenia.
To czymkolwiek by na daną chwilę było lub nie było napisało się, choć równie dobrze mogło utkać się w gobelinie, namalować się w obrazie, uchwycić się w fotografii. Dowolność środków niewyczerpana i odsyłająca tego, kto akurat trzymał w ręku długopis lub aparat na margines wydarzeń. A więc tym razem akurat napisało się. Wychynęło z najgłębszej, podświadomej pamięci zupełnie nieznanych prapraprzodków i zażądało dla siebie wyrazu, omijając bez najmniejszego wzruszenia fakt, że ten, przez którego postanowiło zaistnieć bierze właśnie prysznic, jest na randce, robi jajecznicę i wolałby jej nie przypalić, śpi snem sprawiedliwego, kocha się z kimś o kim śnił podczas bezsennych nocy.
Cóż to wszystko znaczy wobec tętniących skroni, ucisku w gardle, skamieniałego splotu słonecznego, nie mających zamiaru ustąpić dopóty, dopóki wciąż nie przejawione nie znajdzie dla siebie upragnionego wyrazu, idealnie trafiającego w sedno, czymkolwiek by ono na daną chwilę nie było. Te i inne objawy tak dobitnie zaświadczające o człowieczeństwie muszą zostać teraz przekroczone, chociaż nikt tutaj nikomu nie obiecuje nic w zamian.
No, może poza chwilą ulgi, ale ta nie jest przecież wcale nagrodą lecz raczej kropką nad „i” w dziele, które nie ma końca lub które raczej przetrwa tyle, ile przetrwa ludzkość; w dziele w którym wszystkie nazwiska odbiją się jednakowym echem.
***
Ostatni śnieg topnieje – Cynamonowy herbatnik Unosi się Na powierzchni kawy Przez chwilę
***
Kiedy skończyłam Porządkować swoje myśli, Taras zawieszony był praniem, A w całym domu pachniało Pastą do podłogi i ciastem
***
Thaw – The village dwellers Gaze at the river
27.04.2010 r. mój powyższy utwór został opublikowany na łamach "The Mainichi Daily News".
***
Czekając na gości… Na cukrowej róży Przysiadł motyl
***
Preludium narasta - Burza w ciemnościach Wzbiera szumem liści
***
Zdjęcie oglądane W dzisiejszym śnie… Po odwróceniu, zamiast spodziewanej Daty i nazwy miejscowości, Zupełnie nieznany krajobraz
***
Róża w pączku - Piękność, która jeszcze O sobie nie wie
***
Leśna osada - Na przydomowych ławeczkach Jogini
***
Nieplanowana podróż - Pocałunek prowokuje Pocałunek
***
Świt - Znana dotąd droga Rozwidla się
***
The storm begins - Suddenly we start To scream at each other
17 września 2010 r. moje haiku zostało opublikowane na łamach "The Mainichi Daily News".
***
Nocna mżawka - Światła wielkiego miasta Drżą w kałużach
***
Międzysłowia
Między jednym zdaniem pozornie niedbałym i drugim nieświadomym własnego znaczenia wymknęły się słowa prawdy; rozsypały się niczym diamenty, rozpękły od niepojętej, odśrodkowej siły, której imienia próżno szukać w słownikach.
Nagle tak lekkie. Uwolnione raz na zawsze. Przemieniające każdy napotkany po drodze atom.
***
Nocne ognisko - Wpatrzeni w płomienie Wyruszamy w różnych kierunkach
***
Nieodgadniony horyzont... Mgła Szumi morzem
***
Szymborska - W lekkich wersach Granaty do rozrywania schematów I czarny humor Na otarcie łez
***
Uliczny mim - Coraz liczniejsi przechodnie Solidarnie nieruchomieją W niewypowiedzianie Słusznej sprawie
***
Milczące spotkanie.
Przyciągnęła moją uwagę tym, że wprost emanowała niewymuszonym spokojem i wewnętrzną harmonią. Mogła mieć pewnie pięćdziesiąt parę lat, była schludnie, prosto i elegancko ubrana; dopasowane kolory w odcieniach beżu, proste, krótkie ciemnoblond włosy...Niczego od nikogo nie wymagająca, ale jednak silnie obecna. Zupełnie tak, jakby mówiła całą sobą - "Długo szłam do punktu, w którym jestem teraz. Musiałam pokonać piekło i niebo, walczyłam; czasami wydawało mi się, że ta walka nigdy się nie skończy, walczyłam ze wszystkimi i o wszystko, o siebie. Nawet sen mnie z tego nie uwalniał, bo często ukazywało mi się we śnie to, co przeżywałam na jawie, tyle, że pozbawione wszelkich iluzorycznych przesłon... Aż w końcu, któregoś dnia, gdy poczułam się już tym wszystkim bardzo zmęczona, nagle zrozumiałam, że piekło i niebo są we mnie i tylko ja mogę je pokonać, odebrać im moc, aby one dłużej nie rządziły mną. Wtedy też przestałam mieć wrażenie, że życie miota mną to tu - to tam. Odnalazłam spokój, jakiego nigdy wcześniej nie znałam". Tak naprawdę nie wiem, czy to była jej nieopowiedziana na głos historia, czy też na jej widok to we mnie obudziło się coś, co już od jakiegoś czasu szukało swojego kształtu i na różne sposoby próbowało do mnie przemówić. Ale to przecież nie ma większego znaczenia.
W zatłoczonym, brudnym autobusie Kobieta z bukietem Czerwono - złotych liści
***
Coraz bardziej jesiennieje... Kubek gorącej czekolady W obu dłoniach
***
Właśnie teraz Ktoś gdzieś się rodzi, Ktoś gdzieś umiera - Między jawą i snem Wzdrygnięcie
***
Cmentarna ścieżka - Dziewczynka wpatruje się W lecący samolot
***
Niedopowiedzenia... W Księżycowym świetle pływają Jamochłony
***
Zamykam oczy Jego dotyk przenosi mnie Daleko stąd
***
Coraz krótsze dni - W sklepie z oświetleniem Tłum
***
Nienasycenie - Przez całą noc Czytam
***
Szept w ciemnościach... Z odległych galaktyk Nawoływanie do powrotu
***
Środek nocy - Wciąż czuję na sobie Wzrok nieznajomego, Którego spotkałam We śnie