niedziela, 8 lutego 2026

Przemiany


Chodzę 
Coraz później spać
Najpierw była to godzina pierwsza 
Która niepostrzeżenie
Przeniknęła w drugą; 
Po oficjalnej zmianie czasu (na zimowy)
Pozostała na swoim stanowisku 
Oznaczając nagle jednak przecież
Coś innego niż przedtem 
(Dawną pierwszą)
Po czym chytrze, niby znienacka,
Zaczęła dążyć w kierunku 
Godziny trzeciej 
Będącą z kolei kiedyś dawno temu
Niekiedy nawet dwudziestą trzecią
I tak noc
Zaczyna mi się 
Pomału zmieniać w dzień 
A dzień rozpływa niczym
Plama z sympatycznego atramentu
Na lnianym obrusie 
Mój świat całkiem dosłownie staje na głowie... 
Co zatem zupełnie w tej sytuacji naturalne
Ci którzy kiedyś 
Odeszli z mojego życia
Powracają do niego 
W coraz bardziej realnych snach
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz