Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 czerwca 2025

Jeden


Jeden obok drugiego 
Wirują wiatraczki
Cmentarz dla zwierząt



Kiedy czekam 
Na SMS od niego 
Alert pogodowy 



Stanęłam w prawdzie 
Otworzyła się przede mną 
Pustynia bez końca 

niedziela, 8 grudnia 2024

Refleksy, wglądy, przejawienia. (13)


  Gra trwa, dopóki się w nią gra. Nie ma graczy - nie ma gry. Jeśli nikt się nie oburza, nie wzburza, nie irytuje czymś, co ktoś inny wyznaje, wielbi, hołubi - gra się kończy. Podobnie - brak klakierów i potakiwaczy nie karmi guru i dyktatorów, nie daje im racji bytu. 
  Nie ma wtedy o co dalej kruszyć kopii. To jest tak proste, że aż śmieszne.   
  I zarazem to jest niewyobrażalnie trudne...
  Tyle że dopatrywanie się w tym, wyłuskiwanie z tego takiej (lub jakiejkolwiek innej) dychotomii: łatwe - trudne oznacza, że nadal jesteśmy w grze. I że tego w ogóle nie zauważyliśmy. Bo wyłączyć się z gry można tylko świadomie, a nawet nadświadomie - na wyższym poziomie niż ten, na którym odbywa się gra. Gra, która ze swej istoty dąży do naruszenia równowagi - do wyznaczenia wygranego i przegranego. Gra, dla której pionki nie mają żadnego znaczenia - jest jej obojętne, kto w kogo będzie rzucał kwiatami, a kto kamieniami, i że za chwilę, ci, którzy rzucali kwiatami, będą tymi z kamieniami w rękach - i że nawet rzucać będą w tym samym kierunku, co dotychczas...
  W grze nie ma więc miejsca na harmonię, na to, żeby to co jest, było takim, jakie jest - ni mniej, ni więcej, bez potrzeby udowadniania komukolwiek czegokolwiek, bez szukania u niego poklasku. 
  Podczas gry, podczas żonglowania argumentami, umiejętnościami, etc. w celu pozyskania sprzymierzeńca lub odparowania przeciwnika zatraca się, gubi, zanika prawda.  
  Niewykluczone, że właśnie po to gra istnieje. 

czwartek, 23 maja 2024

Refleksy, wglądy, przejawienia. (10)


  Prawda jest w ruchu. 
  Nic bowiem nie dzieje się w próżni. Każde zdarzenie powiązane jest z tym, które je poprzedzało, jak również niesie w sobie zapowiedź zdarzenia, które dopiero ma nastąpić, które z niego ma się niejako wykluć. Błędem jest więc postrzeganie danego zdarzenia w oderwaniu od innych, zawęża to jego sens, czasem kompletnie go nawet wypacza. Dopiero w zestawieniu wyłania się znaczenie, w „połączeniu kropek” - zdarzeń, zjawisk, spotkań - niekiedy nawet bardzo odległych od siebie czasowo. I dopiero też z takiej perspektywy widać, że żadne zdarzenie nie jest banalne, ani też żadne nie jest niebotycznie ważne. Ważność, waga wyłaniającej się stopniowo prawdy ujawnia się wraz z nią; wyłonienie, ujawnienie odsłania zaś nie tylko sens, ale często powoduje również przełom, uwalnia z nas okrzyk: „A więc to tak, to o to chodziło!”. 
  Bezustannie wyplata się zatem przed nami gobelin, wzór złożony z wielu wzorów; trzeba tylko uaktywnić w sobie widzenie, w miejsce zwykłego patrzenia, żeby go dostrzec, żeby prawda wniknęła w nasze życie. 
  Wraz z taką wyłonioną prawdą, często odsłania się też nasze przeznaczenie; zupełnie jakbyśmy byli prowadzeni do niego krok po kroku, właśnie poprzez rzeczone wydarzenia, które będąc zamkniętymi całościami, na głębszym tudzież wyższym poziomie, są równocześnie elementami większej układanki.